Mariusz20.02.2017 20:11
Inne
Moje kontakty z przedstawicielami firmy Buderus.
1. Instalator kotła po 3 latach użytkowania kotła.
Ja. Proszę o wizytę serwisową.
Instalator. A jest coś nie tak?
Ja. Wszystko OK.
Instalator. No to po co wizyta?
2. Po 5 latach wyświetla się błąd 1C (nadmierna temperatura spalin). Kontakt z rekomendowanym na stronie serwisantem ze strony Buderus.
Ja. Proszę o serwis kotła, nie był czyszczony od 5 lat.
Serwisant. OK. Jutro wpadnę. Koszt ok. 250-350 zł. Wizyta (pod moją nieobecność), sprawdzenie analizatorem składu spalin, pobranie 80 zł.
Ja. (telefonicznie) Czy przeprowadził Pan serwis?
Serwisant. Nie przeprowadziłem bo i tak wymiennik będzie do wymiany to po co wpuszczać się w koszty.
Ja. Skąd może Pan wiedzieć, że wymiennik jest do wymiany skoro go Pan nawet nie obejrzał?
Serwisant. Bez wezwania z mojej strony (odwozi pobrane pieniądze) mój szacunek za zachowanie.
3. Ja. Dzwonię do Pana Roberta Odolskiego (też ze strony Buderusa) z prośba o serwis kotła.
Serwisant. Przyjeżdża z pełnym wyposażeniem (odkurzacz, kompresor itd). Pełna profeska. Przeprowadza serwis w ciągu ok. 1-2 godz. Pokazuje stan wymiennika. Czyści wymiennik, sprawdza naczynie zbiorcze. Pozostawia po sobie porządek. Ocenia orientacyjną długość eksploatacji wymiennika (dodatkowe 2-3 lata). Udziela wskazówek co do nastawów pracy kotła. Pobiera 380zł za serwis. Wystawia rachunek. Jako klient czuję, że mam do czynienie z profesjonalistą. Mój szacunek za jakość i efekty pracy.