Firma od kilku lat delegowała do usług porządkowych na ul. Lwowskiej starszą, prawie 80-letnią Panią. Przy całej sympati dla niej, to pracowała z narzędziami, które dostała pracodawcy, firmy Sauber. A co to było? Jedna miotła, wiaderko, jedna ścierka do wszystkiego, zmiotka. Notoryczny brak srodków czyszczących, mycie klatek od święta, przysłowiowa fuszerka. A w rocznych rozliczeniach wspólnoty, wieczne podwyżki za sprzątanie. W rezultacie w bloku kilkunastoletnim wiecznie śmierdziało jak w 100-letniej, zawilgoconej kamienicy. A na koniec gość w Fordzie S-max rozwożącym Panie, czy pojawiający się po naszych interwencjach, to jedne wielki chamidło. Poziom języka jakim wyrażał się do pracownic, dyskwalifikuje go jako tzw.firmę sprzątająca. Zasługuje na 1 gwiazdkę.