Szczerze nie polecam,pracodawca chyba szuka tzw młodego i głupiego.. oferta pracy znaleziona juz nie pamietam gdzie, ale dodana prawie miesiac temu a nadal była aktualna, oferta byla nawet dodana kiedyś na stronie Uniwersytetu Rzeszowskiego, że poszukiwany jest kierowca B/C i sprzedawca,wiec widac do kogo jest kierowane ogłoszenie... po wysłaniu CV pan zadzwonil,wypytywał o doswiadczenie ,używki, itd itp, poinformowal,ze na początek umowa zlecenie na UWAGA 3 MIESIACE - a nastepnie umowa o prace... oczywiscie na umowie zlecenie nizsze wynagrodzenie a gdy umowa zlecenie sie skonczy - TO ZOBACZYMY xd. Podczas rozmowy Pan zapytał ile bym chciał u niego zarabiać, po rzuceniu słow '' 3000 netto '' odpowiedział - '' no to u nas kierowcy zarabiaja troche wiecej '' - AHA. Także,nie dowiemy sie jakie jest wynagrodzenie u niego w umowie o prace i jego '' OKRESIE PROBNYM'' na umowie zleceniu. Ja rozumiem ze to branza trasportowa, ale 3 MIESIACE na umowie zleceniu to za duzo,brak jakiejkolwiek gwaranacji ze zostaniemy potem zatrudnieni na umowe o prace. mimo tego ze potenacjalny kandydat posiada doswiadczenie na tym stanowisku kilkuletnie to pracodawca i tak chce go sprawdzac az 3 miesiace... przy okazji tlumaczy sie ze jeden miesiac to dla niego za mało na sprawdzenie kierowcy.. ze umowe o prace to potrzeba sporo czasu by przygotowac itd.. i ze w razie jakby pracownik chcial sie zwolnic to tak samo duzo roboty by umowe przerwac. SMIESZNE.