Najgorsze oblicze firmy: „Miliony na koncie, nędza na hali”„To nie jest nowoczesna fabryka, to klasyczny, zacofany mentalnie 'januszex', gdzie człowiek jest tylko tanim narzędziem.”Pazerność i brak szacunku dla ludzkiej pracy: Firma obraca ponad 64 milionami złotych, właściciele budują pałace, a pracownikom rzucają ochłapy w postaci najniższej krajowej. Zero docenienia, zero premii, totalny brak tolerancji dla jakichkolwiek potknięć i kompletny brak szacunku. Wymagania z kosmosu, szukanie nie wiadomo czego, a w zamian pensja, za którą ledwo da się przeżyć od pierwszego do pierwszego.Upokarzające warunki BHP: To, co dzieje się z zapleczem socjalnym, woła o pomstę do nieba. W XXI wieku, przy milionowych zyskach netto, na zakładzie panuje całkowity brak lodówki – w lecie jedzenie się psuje, a ludzie pracujący fizycznie w upale nie mają gdzie schować posiłku.Dziadostwo odzieżowe i lumpeks na produkcji: Szczytem bezczelności jest wydawanie pracownikom porwanych, starych ciuchów roboczych, dosłownie „schodzonych i przepoconych po kimś”. Sytuacja, w której nowa dziewczyna zatrudniona w firmie musiała sama z własnej kieszeni kupować sobie strój BHP, bo dostała podarte łachy, doskonale pokazuje, gdzie zarząd ma godność drugiego człowieka.Złom zamiast nowoczesności: Reklamują się jako nowocześni, a pracownicy na produkcji codziennie muszą użerać się ze starymi, wysłużonymi i awaryjnymi maszynami. Każda awaria to stres, bo przecież „wykształcony” szef winy szuka wszędzie, tylko nie w swoim skąpstwie na serwis.Obraz kadry: 'Głowa siwieje, dupa szaleje': Na górze stabilizacji brak – w zachowaniu kierownictwa widać klasyczny syndrom uderzenia wielkiej kasy do głowy. Krytyka ze strony załogi jest bezlitosna: szefostwo bawi się w wielkich panów, na pokaz stawia domy i bryluje w luksusach, podczas gdy ich własne otoczenie (w tym uszczypliwie komentowana przez pracowników żona obnosząca się ze zbędnymi kilogramami) tworzy atmosferę cyrku, a nie profesjonalnego biznesu. Ludzie widzą ten kontrast – z jednej strony siwiejące głowy i kryzys wieku średniego u bogaczy, a z drugiej totalny brak profesjonalizmu i sypiące się decyzje menedżerskie pełne prostych pomyłek.