"Januszex" jak się patrzy - bieda na hali aż piszczy, jedna wkrętarka na całą firmę, pancerze robisz "w powietrzu" podkładając drewniany klocek.
Serio katastrofa - warukni pracy żałosne (może i duża hala, ale wszystko zagracone czyli poukładane bez jakiegokolwiek przemyślenia).
Informatyzacja to się im najbardziej udała - komputer włącza się ponad pół godziny (żeby móc odczytać emaile ze zleceniami produkcyjnymi potrzeba przeczekać godzinę !!!)
Jedynym plusem jest to że na hali można normalnie fajczyć i "kiepownice" leżą w kilku miejscach...
Podsumowując, klejne miejsce w którym inspektor BHP dostałby "eteryczną premię uznaniową" na samym wejściu tylko za to żeby założyć klapki na oczy :)
Gratuluję podejścia pracodawcy...nie dał po sobie poznać, że prowadzi taki patobiznes.
Andrzeju tego już się nie wyklepie XD