Stosunki pracy to czysty darwinizm, każdy szuka głupszego od siebie.
Zaraz zaczniecie narzekać... że jest wam źle. Może to prawda. A wiecie dlaczego tak jest? Bo porzuciliście swoją godność, przestaliście być solidarni. Jak małe szczeniaki dajecie się wciągać w personalne rozgrywki, tanie intrygi i szczurze podkopy. Za judaszowe srebrniki sprzedalibyście własną matkę. Wazeliniarze pospolici, pochlebcy, za nic macie przyjaźn i lojalność wobec kolegów. Jak psy pierwotne w blasku płomienia wpatrzone wiernym wzrokiem w twarz pana walczycie kłami o kość już dawno ogryzioną przy plemiennym ognisku. W waszych zakładach pozwalacie milcząco manipulować sobą i terroryzować się grupce cwaniaków. Z uwielbieniem patrzą na wasz pot i igrzyska. Wasza rywalizacja buduje ich poczucie wartości. Zapamiętajcie ich twarze! Za waszą pracę kupują kolejne rydwany i wznoszą piramidy. Za wypracowane przez was zyski firmy budują nowe siedziby z aluminium i szkła. Ich właściciele pięć razy w roku spędzają urlop kąpiąc się w ciepłych wodach. Swoje dzieci posyłają na lekcje chińskiego i aplikacje. Wy zaś nie macie na zieloną szkołę dla dziecka. W swojej rozpaczy wybieracie kredyt jako najgorszą z dróg do dobrobytu. Wtedy naprawdę stajecie się niewolnikami. Wiecie dlaczego? Bo porzuciliście swoją godność. PRZESTALIŚCIE BYĆ SOLIDARNI.
Pozdrawiam uroczą, złotowłosą kasjerkę;) oraz resztę ekipy obsługującą Ten cały syf.