Właśnie wróciłem z obdukcji z SORu po tym jak zostałem pobity przez swojego "pracodawcę" za prośbę wytłumaczenia mi jakim cudem moje składki są poniżej jakiejkolwiek normy. Obiektywnie patrząc nie mogę powiedzieć nic złego o tej jakże cudownej firmie w której płacone masz 45 groszy za kilometr plus podstawa poniżej minimalnej krajowej. Nie martw się, nie zarobisz zbyt wiele, a po drugie przy tak wyżyłowanym tachu na maksa, myślę, że jedyne o czym będziesz marzyć to sen, więc praca daje możliwość nauczenia się oszczędności, gdyż nie masz siły wydawać żadnych pieniędzy. :D Samochody fajne, retro, takie niezbyt nowe, niezbyt sprawne, no ale wiadomo jak to w muzeum bywa, renowacja zabytków kosztuje. Za paliwo nie trzeba płacić z własnej kieszeni, ponieważ są karty flotowe, no raz się zdarzyło, że nie było na niej pieniędzy i świeciłem oczami na stacji :D A jakie doznania fajne tu są, zamiast wydawać pieniądze na energylandie można wsiąść w 40 tonowy zestaw gdzie z opon wystają druty, ahhh ten dreszczyk emocji. Jak wam mówią, żebyście rozmawiali z zięciem o czymkolwiek, to nie polecam, bo później i tak zostaniesz pobity przez teścia, nie przez zięcia. :D Żeby chociaż kask firmowy, albo buty dali to może by tak mniej bolało jak biją, a tu nic jak nie kupisz to nie masz :D Ja miałem swoje, ale się nie spodziewałem bęcków i nie założyłem :D Generalnie nie jest źle, bo biją pięściami, ale nie smagają batem jak bosman z Piratów z Karaibów wyrywając przy tym kawałek mięsa. Mobilny to stary ma telefon, ale na pewno nie pakiet, to człowiek raczej sentymentalny i romantyczny za razem. Z sentymentu do staroci trzyma to muzeum i każdego 15, 16, 17... no, raz w miesiącu śle kopertę do każdego pracownika niczym prawdziwy romantyk. A jak miło zwraca się do (usunięte przez administratora) " (usunięte przez administratora) a czasem nawet wymsknie mu się po imieniu powiedzieć. Z okazji pierwszego pobicia nie dostaje się tortu. Ogólnie bardzo dobrze wspominam ten okres (usunięte przez administratora). Mimo, że nie jestem czarnoskóry mogłem w tej firmie doświadczyć trudów naszych afrykańskich przyjaciół sprzed 1865 roku kiedy to zniesiono (usunięte przez administratora) nauczyło mnie to, że czarnoskórzy na prawdę zasługują na szacunek, bo ja po 5 miesiącach nie wytrzymałem ciśnienia i postanowiłem się rozstać z moim obecnym Panem, a po drugie, żona ukradkiem dała mi skarpetę i teraz jestem wolnym skrzatem. :D