Stanowisko Zarządu PTS A&B na wpisy z 5 września 2026
Piszę jako Prezes Zarządu PTS A&B i odnoszę się zbiorczo do wpisów, które pojawiły się na tym profilu, ponieważ nie chodzi w nich o pojedyncze opinie.
W dniu 5 września opublikowano tu pięć wpisów pod pięcioma różnymi nickami. Trzy z nich w odstępie dziewięciu minut: o 08:10, 08:15 i 08:19. Kolejne tego samego dnia o 18:36 i 22:18. Godziny są widoczne przy każdym wpisie i każdy może je sprawdzić samodzielnie.
To nie jest pięć niezależnych głosów. Wcześniejsze wpisy pojawiały się tu pojedynczo, w odstępach tygodni. Od czasu wpisów podpisanych „LatającyDywan" widać ten sam schemat: ta sama tematyka, ta sama stylistyka, kolejne nicki i coraz krótsze odstępy. To jest konsekwentne, powtarzalne działanie jednej osoby, prowadzone od miesięcy i wymierzone w wizerunek firmy.
Chcę, żeby czytający zrozumieli jedną rzecz o tym, jak taki profil wygląda w praktyce. Jesteśmy małą firmą. Ludzie, którzy pracują u nas normalnie i są zadowoleni, nie siadają wieczorem do komputera, żeby napisać opinię na portalu — po prostu robią swoje i idą do domu. Opinie pisze przede wszystkim ten, kto jest z czymś głęboko poróżniony. Przy kilkudziesięciu pracownikach wystarczy więc jedna zdeterminowana osoba i kilka nicków, żeby cały obraz firmy w tym miejscu wyglądał tak, jak wygląda. To nie jest przekrój opinii załogi. To jest jeden głos powtórzony wiele razy.
Nie wskazuję nikogo z imienia. Nie mam na to dowodu i nie zamierzam nikogo bezpodstawnie oskarżać. Opieram się wyłącznie na tym, co widać w datach i godzinach na tej stronie.
Zwrócę natomiast uwagę na coś, co mówi więcej niż wszystkie te wpisy razem wzięte: żaden z opisanych tu problemów nigdy nie został mi zgłoszony bezpośrednio. Ani w rozmowie, ani mailem, ani telefonicznie. Przez cały ten czas mój numer telefonu i adres mailowy były jawne i dostępne dla każdego pracownika, a drzwi otwarte. Osoba, której naprawdę zależy, żeby coś się zmieniło, przychodzi i mówi to w twarz. Osoba, której zależy wyłącznie na tym, żeby zaszkodzić, pisze anonimowo pod kolejnym nickiem. Każdy sam oceni, z którym przypadkiem mamy tu do czynienia.
Uprzedzam też z góry: spodziewam się kolejnych wpisów, prawdopodobnie w podobnym rytmie i pod kolejnymi nickami. Proszę czytających o wzięcie tego pod uwagę przy ocenie tego, co tu przeczytają.
Nie będę się do nich odnosił pojedynczo i nie będę prowadził tu polemiki. Nie dlatego, że nie mam co odpowiedzieć — tylko dlatego, że komentarz pod anonimowym nickiem nie rozwiązuje żadnego problemu, a rozmowa w biurze rozwiązuje. Zaproszenie pozostaje aktualne również dla autora tych wpisów.
Sprawy naprawdę ważne, jak stosunek do pracowników różnych narodowości, wyjaśniam osobno i wprost — odniosłem się do tego bezpośrednio pod właściwym wpisem.
Leszek Kozielec, Prezes Zarządu