Pracownica29.02.2024 14:26
Były pracownik
Pracowałam tam kilka miesięcy. W biurze atmosfera całkiem spoko choć psuł ją ewidentnie szef.
Już pierwszego dnia mojej pracy ogromnym zdziwieniem było, gdy podczas przerwy wyciągnęłam sałatkę do jedzenia i nagle przy biurku zjawił się szef który głośno zaczął komentować co jem. Z resztą przez te kilka miesięcy zauważyłam że szef ma jakąś manie posiadania wiadomości kto co je. Jak tylko ktoś szedł do kuchni i słychać było że coś robi, od razu „przypadkiem” wstawał szef i akurat tamtędy przechodził np. zobaczyć przez okno co się dzieje na ulicy, Oczywiście po drodze dokładnie oglądał kto co je, oraz okraszał to głośnym komentarzem. Później już nawet do tego przywykłam, że jak jadłam to akurat właśnie wtedy szef nade mną stał i wpatrywał się w to co jem.
Sytuacja z dnia na dzień się rozkręcała. Pewnie była taka cały czas ale ja zaczęłam więcej dostrzegać. Na porządku dziennym było to że szef głośno bekał, nie czując z tego powodu żadnej krępacji. Słowa przepraszam nie słyszałam nigdy. Dłubanie nożem do otwierania listów pod paznokciami, bluźnienie na głos, i inne tego typu rzeczy stały się dla mnie normą. Szczytem „kultury” było chyba załatwianie potrzeb fizjologicznych w łazience przy nie zamkniętych drzwiach. Zatem słychać wyraźnie było dźwięk oddawanego moczu, ale co jeszcze dziwniejsze nie było słychać puszczanej po wszystkim wody w umywalce.
Codziennością było interesowanie się szefa kto czym przyjeżdża do pracy, czemu dziś innym autem, a czyje to auto itp. Ogólnie zauważyłam że bardzo lubił wiedzieć szczegóły prywatnego życia pracowników.
Następną dziwną rzeczą to że dla szefa wszyscy inni ludzie to(usunięte przez administratora) Nie zapomnę jak kiedyś przyjechał inspektor z gazowni podpisać jakieś tam protokoły, do puki był to szef udawał wielkiego kumpla a jak pojechał to też został soczyście nazwany i obgadany że (usunięte przez administratora)bo synów na rodzielnie gazu do pracy powsadzał. Przed innymi znów uciekał. Jak widział że wchodzą jednym wejściem to on uciekał drugim. Dziwnie zjawiał się 10 minut po tym jak ten ktoś pojechał.
Ogólnie to miał bardzo wysokie mniemanie o sobie. Najmądrzejszy, wszystko wie, na wszystkim się zna. Jak usłyszał że ktoś rozmawia to często nie znając do końca tematu wcinał się w rozmowę ze swoimi tezami które nijak się miały do tematu rozmowy. Takie zachowanie jak to jeden z pracowników stwierdził „nie znam się, ale się wypowiem”
Zakończyłam tam pracę z jednej strony właśnie przez jego zachowanie a z drugiej przez notoryczne palenie papierosów w biurze przez jego brata. Kilkukrotne prośby by coś z tym zrobił nic nie dawały. Jeszcze latem było spoko bo okna i drzwi otwarte, choć i tak śmierdziało. Zimą za to było nie do wytrzymania. Wszystko pozamykane bo szkoda wypuszczać ciepło. Brat pali jednego papierosa za drugim, i wszyscy się trują. Ubrania po całym dniu pracy nadawały się do prania, nie wspomnę jak działało to na płuca. Oczywiście całego tego problemu szef nie widział.
Nie wiem jak było z pracownikami fizycznymi ale z tego co zauważyłam miał zerowy szacunek do nich. Co chwile komentarze że śpią po samochodach, że nie chce im się pracować, że się obijają, że na 5 minut się do sklepu zatrzymali.
Ogólnie odradzam tą firmę. Jeśli się nic nie zmieniło przez 2 lata to żadne pieniądze nie są warte tego