Moja żona została przewieziona ze szpitala HCP 12 06 2026 r. do szpitala w Puszczykowie w ciężkim stanie z odleżynami czwartego stopnia -krzyżowa 10x10 cm, trzeciego stopnia pięty i drugiego stopnia palce lewej nogi. Miała być podleczona i wypisana do domu. Ale stało się inaczej, zaczęło się od braku ciśnienia w materacu zmienociśnieniowym, trwało to trzy godziny ponieważ pielęgniarki twierdziły że pompa dopompuje ciśnienie za chwilę. Trwało to trzy godziny ponieważ nie ustępowaliśmy - wymieniono trzy kompresory i nic. Dopiero po wymianie materaca na nowy i nowym kompresorze - materac był sprawny, ale pilot łóżka nie działał - naprawiły pielęgniarki. Mieliśmy swój aparat do saturacji i przy każdych odwiedzinach żeśmy mierzyli. Okazało się że wciąż było coś nie tak. Za niska saturacja, rozglądamy się -tlen idzie przez zbiornik z wodą - wąsy nie podłączone, innym saturacja 76 - alarmujemy - jak wszystko jest w porządku - mówimy że nie jest bo niska saturacja - okazało się że popsuty reduktor tlenu.Innym razem przekręcony wężyk moczu - nie ma odpływu. Brak opieki ze strony pielęgniarek - tak wąsy z tlenem zaciśnięte pod szyją że rany za uszami. Nikt się tym nie przejmował - tylko my kupowaliśmy rożnego rodzaju preparaty zabezpieczające
Kupiliśmy krążki na nogi do odciążenia pięt i specjalne ochraniacze na pięty.Wyleczyliśmy sami odleżyny na palcach i prawie na piętach. Ale nie mieliśmy dostępu do głównej odleżyny krzyżowej czwartego stopnia.Zawieźliśmy z domu poduszki do podkładania pod łydki i uda aby nie dotykała kolanami do desek bocznych łóżka. Stomię wywalczyłem że będę robił sam i nie było żadnych odparzeń. Lekarka stwierdziła że odleżyna ma różową obwódkę co wskazuje że leczenie idzie w dobrym kierunku. Lekarka zachęcała nas do zabrania żony do domu -będzie miała lepszą opiekę. Stworzyliśmy szpital w domu, łóżko wielopoziomowe, koncentrator tlenu, odsysacz flegmy itm. Personel i lekarza.Termin został wyznaczony na 03 06 2026r.
Niestety stan się pogorszył i nie wydano mi żony do domu - 08 07 2026r. zmarła. Tak samo jak w HCP brak odpowiedzialnych za pacjenta, brak kontroli co pół godziny czy godzinę - taki obchód zobaczyć co się dzieje. Nic z tych rzeczy. Pokój pielęgniarek pękał w szwach a chorzy dogorywali w pokojach. Ten sam zwyczaj przecinania koszulek z tyłu i zakładanie przodu.Brak opieki w wolne dni /sobota, niedziela/, koszulki te same w poniedziałek co w piątek. Ale jak o 14 chłop przywiózł truskawki to oddział pusty - wszyscy na dole po truskawki, wychodząc ze szpitala - tabuny pielęgniarek wracających z żabki z deserami, lodami, kefirami. Ja im tego nie zabraniam ale najpierw praca, opieka nad chorym,bezbronnym i niejednokrotnie nie mówiącym. Od fizjoterapii odstąpiono ponieważ żona popiskiwała i jęczała co było wynikiem odleżyny krzyżowej zafundowanej jej w szpitalu HCP. Kiedy to się zmieni, obsługa będzie ludzka, opiekuńcza, troskliwa i fachowa ? Barbarzyństwo pielęgniarek nie zna granic. Oby nie spotkało ich to co tych chorych a są na to szanse. Niech szpital będzie szpitalem niosący pomoc chorym w cierpieniach. A obsługa niech będzie dla chorych a nie odwrotnie.
Tego sobie życzmy.
J.Linkowski