Hmm21.05.2025 15:43
Inne
Nie wiedziałam jak zacząć, ale chyba pokrótce opiszę moja historię i przebieg pracy z doktorem. Na początku współpracy z tym lekarzem byłam bardzo sceptycznie nastawiona do całej tej farmakologii i leczenia się przez wspieranie swojego umysłu lekami psychotropowymi. Byłam bardzo poschizowana, miałam masę urojeń i generalnie czułam się niewarta życia. Było to moje drugie zderzenie ze światem psychiatrii, ale pierwszy raz przepełniona lękiem nie skorzystałam z usług poprzedniego psychiatry, ale wróćmy do doktora. Doktor zadawał dużo pytań, poinstruowywał mnie w kwestii postrzegania pewnych spraw, tłumaczył różne zagadnienia związane z psychiatrią. Pierwszy lek wtopa, ale nie mam pretensji. Ogromna sedacja i senność. Myślałam, że już po prostu tak ma być, że tak działają te leki, ale zgłosiłam swoje przeciwwskazania i obawy dotyczące tego specyfiku i wypisał mi kolejny lek i ten zadziałał. Kilka razy zmieniliśmy dawkę, raz więcej, raz mniej i w końcu znaleźliśmy wspólnie dobrą dozę i do dziś biorę określoną dawkę leku. To jest na plus. Z minusów boli mnie szczególnie jeden fakt. Ja rozumiem, że doktor jest biegłym psychiatrą, ale ta sztywność diagnozy... Trochę jej nie rozumiem, bo od tego czasu bardzo się u mnie polepszyło. Co do komentarzy typu że doktor nie stosuję się do sugestii pacjenta, to nie uważam, że pacjent wchodzi cały na biało i wykrzykuje "poproszę 3 paczki Xanaxu". No na tym leczenie nie polega. Trzeba obdarzyć lekarza odrobiną zaufania. Dać sobie trochę czasu i wspólnie uda się wypracować odpowiednią ścieżkę leczenia. Do dziś mam różne wachania nastroju, ale z pomocą tego człowieka i mojej rodziny w końcu udało mi się wyjść na prostą. Na koniec dodam - lekarz zna się na rzeczy, chciałabym móc z nim spędzić więcej czasu w trakcie wywiadu lekarskiego, ale rozumiem, że są inni pacjenci i trzeba iść dalej. Życie toczy się dalej, wszystko jest kwestią podejścia, przynajmniej tak ja uważam.
Pozdrawiam