Wstydzi się Ciebie kraj...za takich lekarzy, no ale nie ma się co dziwić - w Pani przypadku, to była składana raczej przysięga hipokryzji, a nie Hipokratesa. Czepia się pacjenta, że nie dusi się ,,w swoim sosie" w kagańcu, a sama ma zsuniętą pod nosem i jeszcze się wielce jaśnie Pani oburzyła, kiedy jej na to zwróciłem uwagę. Gwałtownie wstała i zbliżyła się - z punktu widzenia jej ,,narracji covidowej" - na niebezpieczną odległość, jak do całowania albo przywalenia mi w twarz. Nie wiem, co to miał być za odruch?! Poleciłbym, żeby pracodawca skierował ją na badania psychologiczne, bo najwyraźniej nie panuje nad emocjami. Potem się rozpłakała, mówiąc do kogoś przez telefon, jaki to ze mnie cham, bo obraziłem cały personel medyczny (stwierdzeniem, że w kagańcach chodzą psy i (usunięte przez administratora) - nie wiem, co w tym takiego obraźliwego). Do tego grubiańskie zachowanie i używanie słów, które nie przystoją, zwłaszcza w takim miejscu (cytując choćby jedno z nich - ,,pieprzy"). Z takim podejściem i zachowaniem to do budki z piwem...