Urszula13.02.2026 19:19
Inne
Zdecydowanie odradzam wizytę u dr. Barana.
Jestem głęboko rozczarowana i zażenowana nieprofesjonalnym zachowaniem lekarza. Dzisiejsza wizyta zakończyła się złożeniem przeze mnie skargi do Naczelnej Izby Lekarskiej na sposób, w jaki zostałam potraktowana.
Pan doktor nie odnotował w dokumentacji żadnych objawów, z którymi się zgłosiłam – a jest ich wiele. Zamiast tego zachowywał się obcesowo i był bardziej zainteresowany moim zawodem oraz faktem, że zmieniłam przychodnię. Dopytywał, czy prowadzę firmę i dlaczego zdecydowałam się na zmianę przychodni (powodem była m.in. niedostępność rejestracji, brak możliwości umówienia wizyty).
Sposób prowadzenia dokumentacji budzi mój poważny niepokój – została sporządzona w taki sposób, by stwierdzić brak podstaw do leczenia i jednocześnie stworzyć wrażenie, że pacjent może być „problematyczny” (powołując się przy tym na zmianę przychodni).
Zostałam skierowana do internisty w celu pokierowania leczeniem (co zalecił endokrynolog) z uwagi na androgenizację oraz podejrzenie PCOS lub nieklasycznej postaci przerostu nadnerczy. Pan doktor wybiórczo wpisał do karty jedynie część wyników badań – przy czym normy hormonów męskich potraktował jako „w normie”, mimo że u kobiet są one znacznie przekroczone. Całkowicie pominął za to wyniki hormonów nadnerczowych, które również przekraczały normy.
Zamiast skupić się na problemie zdrowotnym, lekarza najbardziej interesowała podana przeze mnie informacja sprzed sześciu lat, kiedy z powodu problemów ze snem na tle stresu udałam się do psychiatry. Informację tę wpisał do karty, po czym przypisał mi chorobę psychiczną (prawdopodobnie nerwicę), a dodatkowo – menopauzę. Stwierdził też, że „takich jak ja widział już z pięćset” i na zakończenie wizyty powiedział: „Pani jest bliska płaczu.”
Lekarz całkowicie zignorował główny problem, z którym przyszłam – zaburzenia hormonalne i podejrzenie dysfunkcji nadnerczy. Rozumiem, że są to badania kosztowne, jednak zostały sugerowane przez endokrynologa, by rozpocząć leczenie w ramach NFZ i dokładnie w takim celu przyszłam - pokierowania leczeniem specjalistycznym na NFZ.
Lekarz przepisał mi skierowania do poradni specjalistycznych, po zwróceniu uwagi co do nieprawidłowego zachowania i szykowaniu się przeze mnie do wyjścia , odnotowują w karcie "że pacjentka prosi o skierowanie.".
Byłam pacjentką tej przychodni tylko jeden dzień – wróciłam do poprzedniej, gdzie lekarze słuchają objawów pacjenta i leczą zgodnie z jego objawami (o ile oczywiście uda się dodzwonić na rejestrację). Wyszłam z gabinetu z płaczem i do tej pory ciężko mi dojść do siebie.
Jeśli chodzi o placówki medyczne nigdy nie spotkałam się z takim podejściem lekarza do pacjenta.
Nie polecam tej przychodni ani tego lekarza. O wyjaśnienie sytuacji zwrócę się również do NFZ.