To była jedna z najgorszych rozmów kwalifikacyjnych w moim życiu. Nawet nie wiem jak to nazwac... Dno?(usunięte przez administratora) w najlepszym wydaniu.... mimo negatywnych opinii o firmie, ktore znalazlam w internecie zdecydowalam sie pojsc na rozmowe. Byłam umowiona na rozmowe o godzinie 10:20, przychodze do hotelu o godiznie 10:10 a tu pod dzwiami czeka jeszcze kandydtka z godizny 10:00 i mowi ze Pan sobie zrobił przerwę...
Tak wiec 10 minut sobie jeszcze sympatycznie porozmaiwalysmy i on weszla na rozmowe o godiznie 10:20, po 20 minutach siedzenia pod dzrzwiami, gdy ona nie wychodzila zaczelam sie denerwowac, ze chyba musze isc dokupic bilet paringowy, bo zaprawkowalam o 10 i wykupilam do 11:15.. i poszlam doupić. Jak wracałam to minelam sie z nia w windzie - czyli widze ze wtopa, bo nie bylo mnie na korytarzu, gdy Pan "Wielki Wazny Pacodawca" zechcial mnie poprosic do srodka. Wysiadam z windy, on stoi na korytarzu i sie rozglada ( bo widzial mnie przeciez ze jestem, jak ta dziweczyna wchodzila) i widze juz kolejnych dwoch kandydatow czekajacych na rozmowe ( co za brak szacunku i profesjonalizmu, umówili nas jak do lekarza w NFZ, wszystkich na jedna godzine, albo co 10 minut, i niech sobie poddani czekaja...) Juz mi sie nie chcialo tam wogole wchodzic, ale nic, brne dalej... Przywitalam sie z Panem i mowie ze przepraszam, ze mnie nie bylo ale musialam isc dokupic bilet, bo jest godizna 11:00 a ja bylam umowona na 10:20... Liczylam na magiczne słowo "Przepraszam" ale nic z tych rzeczy.. Pan powiedzil ze to niemozliwe, ze to nie jego wina, zdziwil sie ze bylam umowiona na 10:20 i powiedzaial ze to nie on ustalal godziny i ze ktos mu musial wpisac dwie osoby na jedna godzine - juz wtedy wiedzialam ze nie chce u niego pracowac! Ale wchdze..
Pan sobie otworzyl komputer i zaczał cos w nim robć, a do mnie mowi: Niech Pani o sobie coś opowie....
No to odpowiadam, jak powiedzialam jakie mam wyksztalcenie ( oderwal sie od kompa, podnilsł glowe, zrobil oczy jak talerze - widziaam, ze nie jest dobrze..., podjrzewam, ze mialam wyzsze wyksztalcenie od niego i poczul sie zagrozony i nawet nie umial teg ukryc, jak bardzo chce sie mnie z tego pokoju pozbyc) Powiedzialam , że moge pokazac referencje z pracy na stanowisku przedstawiciela m-f, powiedizal, żebym nawet nie wyciagała, bo jego to nie interesuje, bo teraz to kazdy pracodawca wystawia referencje, nawet jak zwalnia pracownika dyscyplinarnie... ( ja pierdziu, skąd ten synek sie urwał!) powiedzialam, że mam referencje z kazdego miejsca pracy, w którym pracowałam, na co on odpowiedizal "Ja tez i co z tego?" ( w to akurat szczerze watpie!). Jak jeszcze powiedzial ze praca jest na 4 wojewodztwa a w ogloszeniu jak byk bylo napisane ze na JEDNO! to powiedzialam, ze nie jestem juz zainteresowana tą pracą, podizekowalam za spotkanie i wyszłam.
Cała nasza rozmowa trwala moze 5 minut, goscie, którzy siedzieli za dzwaiami i ta dziewczyna, ktora jeszcze przed hotelem spotkalam byli szczerze zdziwieni, tym ze to sa 4 wojewodztwa a nie jedno... no co tu wiecej pisac, jesli ktos pisze w ogloszeniu ze jest 1 wojewodztwo a sa 4 i potem tak traktuje potencjalnych pracownilkow na rozmowie, to sami sie zastanowcie czy warto tracic czas i pieniadze na dojad i parkowanie... acha i jesli chodzi o zarobki na tym stanowisku to placa tak jak inne firmy za 1 wojewodztwo.
Moje sugestie dla Innowacyjno-Wdrożeniowe Laboratorium Farmaceutyczne Labofarm Mgr Farm. Tadeusz Pawełek:
nie , szkoda czsu na moje sugestie bo to jest tego typu firma, ktora nie szanuje pracownikow i nie obchodiz ja co maja do powiedzenia.
Co mógłby zrobić pracodawca aby poprawić atmosferę w firmie:
Zaczać szanowac pracownikow, bo to oni pracuja na jej zysk, a jak tego nie rozumie, to niech sam siadzie w auto i zapinkala sobie po lekarzach i aptekach!