były pracownik25.05.2010 18:13
Inne
Jeżeli chcecie poczuć się jak śmieci, to zapraszam do pracy w firmie Fideltronik na działach produkcyjnych. Kierownictwo nie ma żadnego szacunku do pracowników, których uważa za zło konieczne. Przełożeni sami nakręcają atmosferę wrogości -między działami, między zmianami, miedzy pracownikami szeregowymi i kadrą zarządzającą. Wszyscy maja siebie nienawidzić i donosić na siebie nawzajem. Czasem odnosiłam wrażenie, że ważniejsza od
dobra firmy [usunięte przez moderatora]
Najciekawszym zjawiskiem w firmie są nadzorujący produkcję inżynierowie - zakompleksione ofermy, które wymęczyły studia na trójach, jednak z racji posiadanego dyplomu uważają się
za nadludzi. Pracownicy produkcji są przez nich traktowani jak [usunięte przez moderatora], którzy nie mają o niczym pojęcia i wszystko psują. Inżynier uważa się za tak ważnego, że w ogóle nie rozmawia nawet z ludźmi z produkcji, z którymi teoretycznie powinien współpracować. Prawda jest jednak taka że, właśnie inżynierowie na każdym kroku udowadniają swoją niekompetencje i głupotę. Ich praca polega głównie na obserwowaniu pracowników i donoszeniu na nich do kierownictwa. W razie jakiegoś problemu, biegną na skargę do swoich przełożonych, a w istniejącym tam bałaganie mogą dowolną osobę zrobić odpowiedzialną dowolnej nieprawidłowej sytuacji. Szeregowy pracownik nie ma nawet możliwości się wytłumaczyć, wina spada na
niego, nikt z nim nie rozmawia bo dla firmy jest nikim. Nie jest też dobrze jeżeli pracownik wykaże jakąś inicjatywę - superinżynierowie sprowadzą go do poziomu.
Należy też wspomnieć o marnych zarobkach, braku jakichkolwiek szans na awans i kiepskich warunkach pracy.
Praca w Fideltroniku była znośna tylko dzięki kilku miłym osobom z produkcji, których pozdrawiam.