Byłam na zorganizowanym przez to "biuro podróży" wyjeździe - biuro złożyło ofertę na coś w rodzaju 5 dniowych wczasów z noclegami w Przewięzi (4 noclegi w domkach nad jeziorem). To, co było w ofercie, a to co było na miejscu, to niebo a ziemia. 1 dnia, po obiedzie w restauracji, mieliśmy mieć zwiedzanie Augustowa - "zwiedzanie" zajęło całe 15 minut - przewodnik zaprowadził nas na rynek, pogadał 5 minut, zaprowadził do kościoła na kolejne 5 minut i powrót do busa, przejazd do ośrodka - gdzie byliśmy dobrą godzinę przed zapowiedzianym czasem. W ośrodku, który remont widział chyba w PRL , chcieli zakwaterować obce sobie rodziny w jednym domku (w ofercie był kwaterunek w domkach wg zapotrzebowania rodzin), nie obyło się bez dyskusji. Domek miał łazienkę, ale z cieknącym prysznicem (dostaliśmy szmatę, żeby sobie zatkać przeciekanie), umywalką wielkości pojemnika od lodów, gdzie nawet się nie da wlać wody do czajnika, papier toaletowy wydawany w barze po 1 rolce, szklanki też trzeba z baru sobie wziąć, albo mieć swoje. Okno w pokoju się nie domykało, więc całe noce było zimno, bo nie było nawet dodatkowego koca. Ale na razie pomijając ośrodek (wrócimy do tego później), to organizacja wycieczek z panem przewodnikiem (starszy pan, któremu się ewidentnie nie chciało i odbębniał robotę, byle jak byle było), woła o pomstę do nieba - czas wolny, żeby porobić zdjęcia, skorzystać z toalety i ewentualnie coś kupić - 5 minut, jak się spóźnisz to pan ma pretensje, wszystko szybko, bo panu się nie chciało, obiadokolacje w barze mieliśmy zamówione na godzinę 19, to powrót było o 17 - 17.30, wycieczka Troki - Wilno to samo - wszystko na szybko, bo dać turystom parę minut na spokojne obejrzenie i zrobienie zdjęć, to za długo. W drodze powrotnej dostaliśmy AŻ 30 minut w hipermarkecie na zakupy i toaletę - nie jest realnym zrobić jakikolwiek sensownych zakupów w 30 minut w sklepie, w którym się jest 1 raz. Spokojnie mogliśmy dostać godzinę, bo obiadokolacja była zamówiona na godz. 20, a finalnie w ośrodku byliśmy chwilę po 19. Na szczęście potem zmienił się nasz przewodnik i wycieczkę na szlak tatarski prowadziła nam Pani Emilia, której chciało się z nami jechać - mieliśmy czas żeby spokojnie coś zjeść, obejrzeć, kupić, dzień wykorzystany praktycznie do końca (wróciliśmy 20 minut przed obiadokolacją). Ostatniego dnia mieliśmy jeszcze inną Panią przewodnik, która zabrała nas na rejs po kanale augustowskim i na przejażdżkę kolejką wąskotorową - tu też wyrazy szacunku, bo zarówno Pani Emilia jak i ta druga Pani przewodnik dały nam odpowiednio dużo czasu na zdjęcia, toaletę i spokojne obejrzenie miejsc, w których byliśmy, oraz bardzo ciekawie opowiadały. Również wyrazy szacunku dla naszego kierowcy Pana Leszka, który nas sprawnie i bezpiecznie woził przez te kilka dni.
Pani Elu, rozumiem, że każdy chce zarobić, ale dorośli ludzie, którzy jadą na wycieczkę z żonami / mężami nie chcą mieszkać w domku z drugą obcą im parą. Jeśli jedzie pani na wczasy to ani hotel, ani prywatny właściciel pensjonatu, nie kwateruje razem z Panią obcych osób, tylko dlatego, że ma pani 2 łóżka w pokoju, a jest pani jedna - tak się nie robi. To, że wycieczka była zamawiana przez zakład pracy, nie oznacza, że wszyscy się znają - ludzie byli z różnych miast i oddziałów dużego pracodawcy, więc niekoniecznie się znają i sobie ufają. Tym bardziej, że kwaterowani byliśmy w 2pokojowych domkach, z 1 łazienką, niezamykanymi pokojami i 1 kluczem na cały domek - kwestie własnego komfortu i bezpieczeństwa, w dzisiejszych czasach, są na wagę złota i wychodzenie z założenia, że jakoś to będzie byle taniej nie świadczy o pani, jako organizatorze, najlepiej. Wystarczy chwilę pomyśleć i zadać sobie trzy proste pytania:
-mamy 1 kluczyk do domku, drzwi do pokoi nie są zamykane (nie było klucza w zamku), nie znamy ludzi z 2 pokoju, chcemy gdzieś wyjść - jaką mam pewność, że ktoś nie przejrzy mi bagaży i niczego mi nie ukradnie? A co w sytuacji, gdy wyjdziemy na spacer i ludzie z 2 pokoju też wyjdą? Co z kluczykiem?
-kwestia łazienki - mało komfortowe jest korzystanie z łazienki przy obcych osobach, wchodzenie po nich pod prysznic czy siadanie na toalecie, pomijając już kwestie zapachów po dłuższych pobytach w łazience.
-w domku był "aneks kuchenny", czyli lodówka, kuchenka gazowa 2palnikowa i czajnik - to wszystko było w 1 pokoju domku - teraz moje pytanie - jak bardzo komfortowo czuje się człowiek, gdy chce sobie zrobić kawę / herbatę albo sięgnąć coś z lodówki, gdy musi iść do obcego? Jak czuje się człowiek, gdy co chwilę kręci mu się ktoś obcy po pokoju, bo chce sobie zrobić kawę / herbatę?
Jeśli wyjeżdżam na wczasy, to po to, by odpocząć i się odstresować, nie po to, żeby się krępować skorzystać z łazienki i stresować czy ktoś mnie nie okradnie. Proszę to sobie przemyśleć.