Podtrzymuję w całości powyższą opinię sprzed 10 lat. Umiejętności poniżej poziomu czeladnika - garażowiec amator. Coś tam robił, ale sam niezbyt wie co. Za to gadaniu mistrz: samochwała. Wszystko na czarno poza skarbówką: oczywiście faktura będzie, a potem okazuje się, że może "załatwić od kolegi" - oczywiście za dodatkową opłatą. Na początku roboty stawka 1500 zł za robotę w tydzień - przy rozliczeniu 500zł dniówka - czyli 10.000 zł miesięcznie już po obcięciu żądania prze mnie - wyjściowo było 12.000 zł. Zarobki lekarzy przy tym "fachurze" to pikuś -i oczywiście do ręki, bo nagle okazało się że fachowiec nie ma konta bankowego ani firmy, a NIP i REGON to tylko dla skarbówki były.Fachman taki, że łączenia gazu robi na pakuły (jak w PRL-u 50 lat temu), rury grzewcze przecinają się jak w "40-latku" - lutowanie dziurawe, poprawia póki nie dostanie kasy. usuwanie usterek po tym hydrauliku-ofermie to kolejne 500 zł. Potem znika - szpital, cmentarz i cała reszta byle nie zawracać mu głowy, bo kolejny naiwniak czeka. Itd. itp. można jeszcze kilka stron, ale po co mam być jedynym nabranym przez tego "fachurę". Zastanówcie się zanim do niego zadzwonicie. Daję gwiazdkę bo mniej nie można