W Delicjach pracowałam przez krótki okres, sezonowo i mam mieszane uczucia.
Chciałam pracować jako kelnerka- jak większość dziewczyn przychodzących do pracy w tej kawiarni. Pani właścicielka poinformowała mnie, że jest taka możliwość, tylko muszę przejść przez dni próbne i szkolenie, natomiast po kilku dniach od managerki usłyszałam, że "zostać kelnerką nie jest tak łatwo i trzeba swoje przepracować". Już wtedy mi się nie podobało to, że ich zdanie się różni. Później pani managerka wiele razy okazała swój nie profesjonalizm-obgadywała inne pracownice, przeklinała, nie potrafiła dogadać się z klientami po angielsku i prosiła innych klientów(!) o pomoc... Zastanawia mnie, dlaczego taka osoba pełni tak ważne stanowisko, zwłaszcza, że ma dopiero 23 lata. Nie żeby wiek świadczył o profesjonalizmie, ale ona zwyczajnie nie szanuje pracowników starszych od siebie. Z kolei pani właścicielka bardzo sympatyczna, wszystko szło załatwić, jej mąż też bardzo fajny, można było z nim troszkę pośmieszkować, a ich dzieciaki bardzo miłe i pomocne.
Co do bycia kelnerką- z rozmów z dziewczynami wynikało, że rzeczywiście musiały przynajmniej kilka tygodni przepracować na zmywaku, ale zastanawia mnie to, że nagle pod koniec maja przyszła jedna dziewczyna, kompletnie bez doświadczenia, świeżo po maturce i od razu została kelnerką... w sumie wszyscy byli zdziwieni.
Pod moje wątpliwości podlega też fakt, że jednego dnia zwolniono pewną dziewczynę- nie wiem dlaczego, a następnego dnia do pracy na jej miejsce przyszła siostra jednej z długo pracujących kelnerek.
Pierwsze trzy dni to dni próbne- stoi się na zmywaku, pierwsze 4 godziny bezpłatnie, później po 5 złotych . Jest to normalne w gastronomi. Niestety w tej kawiarni dużo osób odchodziło po tym okresie, co dziwne nie jest- w Delicjach panuje bardzo nerwowa atmosfera, panuje presja czasu, pracownicy krzyczą na siebie nawzajem (byłam świadkiem, że nawet przy klientce). Szczególnie na deserach-