Masakra. Właścicielka nic nie robi i tylko chce odcinać kupony, płaci pracownikom grosze za ciężką pracę, którą powinny wykonywać 2 lub 3 osoby. Jako pracownik jesteś nikim, powinieneś całować wielką panią Mirkę że na ciebie w ogóle spojrzała i ci cokolwiek płaci. Kelnerki zmieniają się dosłownie co tydzień, a jak jakaś nie daj boże coś stłucze albo pomyli zamówienie - co każdemu może się zdarzyć, szczególnie gdy jest za mało personelu - to muszą płacić z własnej kieszeni!!! Oczywiście o umowę na okres próbny czy dalej nie można się doprosić. Właścicielka wymaga perfekcji, a nie chce jej się szkolić personelu, i oczekuje wyszkolenia przez obecny personel, który 1) sam nie wie co robi bo ma mały staż pracy, 2) nie ma czasu nikogo szkolić i 3) sam nie był porządnie wyszkolony. Nic dziwnego że obsługa jest na dennym poziomie. To samo tyczy się pracy na kuchni - oczekują że po 4h okresu próbnego będziesz wiedział jak oni pracują, gdzie wszystko jest, i jak gotować wszystkie potrawy. Nie rozumieją że wdrożenie nowego pracownika trwa, i że na początku można popełniać błędy. Tylko 2 osoby na kuchni to jest zdecydowanie za mało, przez co prawie zawsze przy nałożeniu się na siebie zamówień klienci muszą czekać 1h albo i dłużej. Już nie wspominając o tym, że przez zbyt małą liczbę personelu kuchnia nie jest w stanie np. wydać wszystkich zamówionych dań w tym samym czasie.