Jako była pracownica mogę powiedzieć tylko jedno — nigdy więcej nie chciałabym pracować w takim miejscu.
Największym problemem nie była sama praca, tylko sposób zarządzania ludźmi przez managerkę restauracji. Odnosiłam wrażenie, że pracowników traktuje się jak ludzi drugiej kategorii, którzy powinni być wdzięczni za to, że w ogóle pozwolono im tutaj pracować.
Szacunek? Zależy dla kogo. Równe traktowanie? W moim odczuciu nie istnieje. Wszystko zależy od tego, kogo managerka lubi, a kogo akurat nie. Jednym wolno więcej, inni są krytykowani praktycznie za wszystko.
Najbardziej absurdalne jest jednak wymaganie od pracowników pełnego zaangażowania, podczas gdy sama managerka, zamiast zajmować się swoimi obowiązkami, potrafiła godzinami siedzieć z telefonem i oglądać TikToka. Pracownik ma biegać, pracować i wykonywać polecenia, a osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie restauracji siedzi w telefonie. Tak właśnie wyglądało to z mojej perspektywy.
Do tego miałam wrażenie, że więcej uwagi poświęca prywatnym sprawom, zainteresowaniu mężczyznami i szukaniu sobie faceta niż temu, co faktycznie dzieje się z zespołem. Oczywiście życie prywatne każdego człowieka jest jego sprawą — ale nie wtedy, kiedy odbywa się to kosztem obowiązków zawodowych, a jednocześnie od pozostałych wymaga się pracy niemal bez chwili przerwy.
Najgorsza była jednak atmosfera. Traktowanie z góry, faworyzowanie wybranych osób, ciągła presja i poczucie, że pracownik powinien milczeć, robić swoje i jeszcze dziękować za możliwość pracy. Ja osobiście sposób komunikacji i traktowania pracowników odbierałam jako poniżający i noszący znamiona mobbingu.
Stanowisko managera nie czyni nikogo kimś lepszym od kelnerki, kucharza, pomocy kuchennej czy dostawcy. Bez tych „zwykłych pracowników” restauracja po prostu nie funkcjonuje.
Jeżeli wymaga się szacunku do przełożonego, najpierw trzeba nauczyć się szanować własnych pracowników.
Odeszłam z tego miejsca z ogromnym niesmakiem i ulgą, że nie muszę już uczestniczyć w tej atmosferze. Potencjalnym pracownikom radzę bardzo dokładnie obserwować, jak wygląda traktowanie ludzi, zanim zdecydują się zostać tutaj na dłużej.
Bo praca to umowa między dwiema stronami, a nie łaska managerki.
I naprawdę — zanim zacznie się wymagać od innych profesjonalizmu, warto najpierw wymagać go od siebie.