„Myślisz biologizacja, mówisz BIO-GEN. Wybierz jakość, nie jakoś” — przeczytałem pod jednym z wpisów.
Slogan znakomity. Zwłaszcza jego druga część, bo po słowie „jakość” człowiek zaczyna odruchowo szukać danych, które pozwalają tę jakość sprawdzić. I wtedy zaczyna się biologizacja pytań.
Dlaczego Bayer przy Serenade ASO podaje: Bacillus subtilis, szczep QST 713, 13,96 g/l i minimalne stężenie 1,042 × 10¹² CFU/l?
Dlaczego Certis Belchim przy Amylo-X WG przedstawia Bacillus amyloliquefaciens subsp. plantarum, szczep D747 oraz 250 g/kg?
Dlaczego Taegro, wprowadzane w Polsce przez Syngentę, ma szczep FZB24, 130 g/kg i minimum 1 × 10¹³ CFU/kg?
Dlaczego BASF przy Serifel podaje szczep MBI600, 110 g/kg oraz minimum 5,5 × 10¹⁰ CFU/g?
A dlaczego przy AzotoPower na stronie BIO-GEN znajduję „wyselekcjonowane szczepy” z rodzajów Azotobacter i Arthrobacter oraz ich łączną koncentrację, ale bez dokładnych oznaczeń szczepów? Czy wybór „jakości, nie jakoś” polega na tym, że mikroorganizm ma świetne referencje, tylko ze względów bezpieczeństwa występuje anonimowo?
Ferrari w loterii przedstawiono bardzo precyzyjnie jako 296 GTS. Rajdowy MINI otrzymał na stronie firmy pojemność silnika, moment obrotowy, skok zawieszenia i wielkość zbiornika. Dlaczego samochody mają pełniejsze CV niż bakterie? Czy numer szczepu nie zmieścił się na billboardzie, czy został w bagażniku Ferrari?
Oczywiście porównanie prawne nie jest jeden do jednego. Serenade, Amylo-X, Taegro i Serifel są zarejestrowanymi środkami ochrony roślin, natomiast BIO-GEN sam przedstawia AzotoPower, FosfoPower, SuperPower czy BaktoTARCZĘ jako nawozowe produkty mikrobiologiczne. To inna kategoria i inne wymagania.
Ale właśnie dlatego pojawia się pytanie o ambicję, a nie tylko o obowiązek: skoro BIO-GEN określa się jako jeden z wiodących światowych producentów preparatów mikrobiologicznych, to dlaczego nie pokazuje dobrowolnie standardu wyższego niż wymagane minimum?
Gdzie są pełne oznaczenia szczepów, numery depozytowe, stabilność koncentracji do końca terminu ważności, kompletne raporty badań, metodyki, kontrole i analiza statystyczna? Czy można je gdzieś przeczytać, czy mają bardziej ekskluzywny dostęp niż loża w Atlas Arenie?
Dlaczego tak wyraźnie komunikowane są Ferrari, Dakar, Hołowczyc, Lewandowski, Stadion Narodowy, jubileuszowy koncert i kolejne wydarzenia, a nie równie widowiskowo prowadzone programy rejestracyjne biologicznych środków ochrony roślin?
A jeżeli nie, to dlaczego światowy lider wybiera prostszą kategorię nawozowego produktu mikrobiologicznego, podczas gdy konkurenci inwestują w kosztowne dossier skuteczności, bezpieczeństwa i rejestrację?
Może podczas następnej wielkiej premiery zamiast kluczyków do samochodu ktoś wręczy klientom kod QR do pełnej dokumentacji szczepów? Ferrari wygra jedna osoba, ale na dostępie do konkretnych danych skorzystaliby wszyscy rolnicy.
Bo „wybierz jakość, nie jakoś” brzmi naprawdę dobrze. Jeszcze lepiej brzmiałoby jednak:
„Wybierz jakość — oto szczep, koncentracja, rejestracja, metodologia i pełne wyniki badań”.
Trochę mniej celebrycko, za to zdecydowanie bardziej biologicznie.