Były kierowca.14.05.2025 21:21
Były pracownik
Chciałbym podzielić się szczerą opinią na temat tej firmy i przestrzec wszystkich, którzy zastanawiają się nad podjęciem tam pracy. Jeśli szukasz stabilnych warunków, uczciwego traktowania i przejrzystości – lepiej nawet nie odbieraj telefonu. Od samego początku rzuca się w oczy, że firma funkcjonuje na zasadach układów i donosicielstwa. Kierownik udaje koleżeńskiego, ale w rzeczywistości przekazuje wszystko szefowi, często w zniekształconej formie. Zamiast normalnych relacji między ludźmi – jest nieufność i atmosfera kombinowania.
Flota? Totalna tragedia. Samochody wyeksploatowane, wiecznie z czymś nie tak. Naczepy stare, z pękającymi ramami i rdzewiejącymi konstrukcjami. Sprzęt do zabezpieczania ładunku jest albo uszkodzony, albo trzeba się o niego prosić, a często i tak ginie, bo kierowcy „pożyczają” sobie pasy między naczepami. Jedziesz i modlisz się, żeby zestaw się nie rozpadł, zanim dojedziesz.
Co do organizacji pracy – wszystko wygląda dobrze tylko w ogłoszeniach. W rzeczywistości kierowcy są zmuszani do stosowania „rzepy”, czyli magnesu na impulsator skrzyni biegów, który fałszuje zapis tachografu. Co najgorsze, każe się to zakładać już na załadunkach i rozładunkach, żeby nie „marnować czasu”. Przepisy dotyczące czasu pracy są notorycznie łamane. Odpoczynek? Według tej firmy to przeszkoda. Jeśli nie jesteś osobą, która potrafi się postawić, to lepiej nawet nie zaczynaj – bo bardzo szybko staniesz się kolejnym trybikiem do wykorzystywania. Powrót do domu w piątek? Tylko jeśli wywalczysz. Standardem są zjazdy w soboty i teksty w stylu „przecież to tylko jeden dzień”.
Największą patologią jest jednak wynagrodzenie. Stawka oficjalnie wynosi 0,64 zł za kilometr, ale osiągnięcie sensownej liczby kilometrów jest praktycznie niewykonalne. Z tym planowaniem i podejściem do logistyki zrobienie 10 tysięcy kilometrów w miesiącu to wyjątek. Realnie? Bardzo ciężko jest w ogóle dobić do 6000 zł, i to przy pełnym poświęceniu i bez gadania. Wypłaty są ustalane na zasadzie totalnej samowolki – jeden dostaje z kilometra, inny ma coś „na słowo” z szefem, trzeci nie wie, za co mu zabrano. Nie ma żadnych zasad, zero przejrzystości. I do tego wisienka na torcie – jak auto ci się zepsuje i siedzisz w kabinie, czekając na serwis, to wpisują ci… urlop. Bo przecież „nic nie robisz”.
Podsumowując – ta firma to przykład, jak nie powinien wyglądać transport. Brak szacunku do ludzi, skrajne wykorzystywanie, łamanie przepisów i kompletny chaos w wynagrodzeniach. Jeśli masz choć odrobinę doświadczenia lub chcesz normalnie pracować, trzymaj się z daleka. Szkoda zdrowia.