Na myjni Prestige car we Wroclawiu, ul. Krzycka koło Lidla zniszczono mi karoserię. Zostawiłam do mycia BMW, nowiutki egzemplarz. "Długo" bo jakieś 3 minuty, wybierałam rodzaj wosku, komentując że chciałabym jak najmniej ingerujący w lakier, dodam nie było kolejki, nikogo za mną. Następnie na prośbę myjącego o kluczyk do samochodu (w celu wymycia progów), odmówiłam i udałam się do pobliskich sklepów na zakupy, miałam pół godziny. W pomieszczeniu myjni nic nie zauważyłam, około 2 godzin po fakcie zaczęłąm oglądać samochód bo było wiele niedotartych zacieków. I wtedy na tylnym nadkolu zauważyłam wgniecenie i odprysk lakieru. Miejsce wybrane precyzyjnie, dyskretne, nie rzucające się w oczy. Nie mogło się to wydarzyć w żadnym innym miejscu, nie będę tutaj rozpisywać dlaczego. Przypuszczam, że myjący frustrat zemścił się na "babie z furą" za "marudzenie' z woskiem i odmowę oddania kluczyka. Porażka!