Moje doświadczenie z pracą w tej firmie było niestety bardzo negatywne, przede wszystkim ze względu na sposób zarządzania przez dyrektora handlowego T.M.
Od nowej osoby oczekuje się dużej samodzielności praktycznie od drugiego dnia pracy, mimo braku odpowiedniego wdrożenia. Jednocześnie dyrektor handlowy T. ma ogromny problem z udzielaniem jakiejkolwiek odpowiedzi na pytania dotyczące pracy. W praktyce, chcąc prawidłowo wykonać zadanie, trzeba więc szukać pomocy u innych pracowników.
Najbardziej absurdalne jest jednak to, że jeśli inny pracownik udzieli błędnej informacji, na jej podstawie wykonasz zadanie nieprawidłowo, a następnie ta osoba sama przyzna przy przełożonym, że to ona przekazała Ci niewłaściwe instrukcje — konsekwencje i nieprzyjemne uwagi i tak spadają na Ciebie. Trudno nauczyć się pracy w środowisku, w którym z jednej strony nie można uzyskać odpowiedzi od przełożonego, a z drugiej można zostać skrytykowanym za zastosowanie się do informacji uzyskanej od bardziej doświadczonego pracownika.
Sposób komunikacji dyrektora handlowego T. również pozostawia wiele do życzenia. Sama spotykałam się z komentarzami w rodzaju „musisz myśleć samodzielnie” czy „ty patrzysz, co robisz?”, również w obecności innych osób. Odbierałam ten sposób zwracania się do mnie jako poniżający, a nie jako konstruktywną informację zwrotną.
Co więcej, z moich obserwacji wynikało, że sposób odnoszenia się do pracownic potrafił być skrajnie różny. Wobec jednych pojawiały się uwagi i zachowania, które odbierałam jako poniżające, natomiast wobec innych zdarzały się komentarze z podtekstem, które w mojej ocenie były nieodpowiednie w relacji przełożony–pracownica. Każdy może sam ocenić, czy takie zachowanie dyrektora wobec podległych mu osób uważa za profesjonalne.
Ostatecznie moja umowa została rozwiązana w okresie próbnym, a jako powód usłyszałam, że „nie rozumiem pracy”. Podczas rozmowy dotyczącej zakończenia współpracy sama powiedziałam szefowi, że nawet gdyby firma chciała przedłużyć ze mną umowę, nie zdecydowałabym się zostać właśnie ze względu na zachowanie dyrektora handlowego T., które odbierałam jako mobbingowe. W odpowiedzi usłyszałam, że szef zdaje sobie sprawę z problemu.
I właśnie to uważam za najbardziej niepokojące. Nie sam fakt, że w firmie może znaleźć się przełożony, którego sposób zarządzania budzi poważne zastrzeżenia, lecz to, że osoba stojąca wyżej w strukturze — według tego, co usłyszałam podczas rozmowy — ma świadomość problemu, a sytuacja jest nadal tolerowana.
Dla równowagi zaznaczę, że sam szef w bezpośrednim kontakcie był wobec mnie bardzo miłym, spokojnym i ludzkim człowiekiem. Tym bardziej niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego mając świadomość sposobu traktowania pracowników przez dyrektora, pozwala na dalsze funkcjonowanie takiej atmosfery.
Po swoim doświadczeniu zdecydowanie nie poleciłabym tego miejsca osobie, która oczekuje normalnego wdrożenia, możliwości zadawania pytań bez obawy o reakcję, konstruktywnej informacji zwrotnej oraz profesjonalnego traktowania przez przełożonego.