Nieważne kto12.08.2020 16:42
Pracownik
Jako firma sama w sobie - bardzo dobra. Doradcy LODR często dwoją się i troją, by doradzić i pomóc potrzebującym rolnikom. Z pewnością jest to instytucja do której rolnik bez obaw może wybrać się po poradę i pomoc w kwestii dofinansowań.
Negatywna opinia jednak za to, że firma płaci po prostu beznadziejnie. Może jeśli przepracuje się 20 lat to ma się jakieś dodatki do pensji, ale jeśli jesteś nowy - zapomnij o czymkolwiek poza minimalną krajową. A praca potrafi być odpowiedzialna i wymagająca, niezależnie od działu (czy to obsługa rolników czy działy administracyjne). Nie masz tutaj żadnej motywacji do tego, by się szkolić, ponieważ praktycznie nie istnieje coś takiego jak awans. Pracuję tu od prawie 3 lat i ciągle jak była minimalna, tak jest minimalna krajowa i nie widać na horyzoncie żadnej nadziei, by było w tym temacie lepiej. Dyrekcja zmienia się co 2 lata (polityczne stanowiska) i jedna za drugą obiecują podwyżki - których nie ma i pewnie długo nie będzie. Jako instytucja rolnicza są tutaj zdecydowanie najgorsze warunki płacowe. Według mnie to upokorzenie dla ludzi, którzy mają wyższe wykształcenie. Nie ma motywacji do rozwoju. Rozwijasz się, ale korzyści może mieć z tego tylko firma - ty absolutnie, zapomnij o uznaniu i docenieniu przez kogokolwiek. Doradcy do swojej marnej pensji dorabiają poprzez robienie dziesiątek, często trudnych wniosków dla rolników, a dostają z tego tylko 17-18% od kwoty, jaką wpłaci do kasy rolnik (a jest to od 20 do 1500 zł powiedzmy i od tego ten procent). Jest to kwota absolutnie nieadekwatna do ilości włożonej pracy przez doradcę, która obejmuje często dziesiątki godzin pracy przy JEDNYM przypadku, a przypadków może być też dziesiątki. Można tutaj dorobić, ale kosztem ogromu włożonej w to pracy, na którą składa się wielokrotne spotykanie się z rolnikami, wielogodzinne robienie wniosku, wielokrotny kontakt telefoniczny z rolnikiem, wielokrotne poprawki, których domaga się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Doradca wykonuje absolutne 100% pracy przy wniosku, a dostaje od firmy ochłapy, więc żeby naprawdę dorobić, trzeba cały swój czas, również prywatny, poświęcić wnioskom - ponieważ w 8h nie ma szans wszystkiego zrobić. W działach nie zajmujących się wnioskami jest o tyle gorzej, że w ogóle nie można dorobić, zatem skazany jesteś na suchą pensję minimalną krajową bez praktycznie żadnej możliwości awansu. Raz na jakiś czas pojawia się 10% czy 20% premia, ale poza tym - beznadzieja. Nie ma tutaj 13-stek. Na święta jest premia, ale zazwyczaj szału nie ma. Przepracujesz 15-20 lat - wtedy może dostaniesz trochę więcej, ale też ta pensja nie jest w ogóle adekwatna do umiejętności, wiedzy, wykształcenia i obowiązków. Firma nie docenia pod tym względem pracowników, a właściwie, to Ministerstwo Rolnictwa tego nie robi i w poważaniu ma pracę nas wszystkich. Przykre, ale prawdziwe. Plusy tej pracy to na pewno to, że jest w miarę dobra atmosfera, załoga jest w porządku i można się z każdym dogadać. Zazwyczaj nie ma problemów z wzięciem urlopu, podchodzi się do tych spraw luźno. Tak samo jak ze spóźnieniami - generalnie nie ma konsekwencji, gdy z jakiegoś powodu ktoś się spóźni do pracy. To są wyraźne plusy, ale za wynagrodzenie i brak jakiejkolwiek motywacji do rozwoju - negatyw. Tak nie powinno być, bo człowiek zastanawia się po co właściwie studiował. Niby ma wiedzę, niby zajmuje odpowiedzialne stanowisko, ale co z tego, skoro nadal czujesz się jak śmieć i parobek, a nie ktoś poważny. Kiedy dostrzeże to Ministerstwo i w końcu należycie zacznie wynagradzać pracowników Doradztwa w Końskowoli? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że mnie już tutaj dawno nie będzie, nawet jeśli to kiedyś nastąpi.