Max20.01.2016 09:37
Inne
Szanowni Państwo, pracowałem w tej firmie (Warszawa) od prawie początku istnienia. Hurtownia była na Pradze pod wieżowcem, druga hurtownia była na Praskiej Giełdzie. Później otworzono na Górczewskiej na przeciwko Auchan, następnie w magazynach Morspolu. Osobie tej która zaprzecza, aby w hurtowni myło się mięso mogę z pełną świadomością zarzucić kłamstwo. To co ja tam widziałem, to można napisać książkę !!!
Szanowni Państwo, gdy cokolwiek coś się zepsuje w MAP-ie, to się rozrywało i myło, albo moczyło w wodzie z dodatkiem soli, porcje rosołowe lub kurczaka moczy się w nadmanganianie potasu. Po takim moczeniu nic nie śmierdzi. Dziennie potrafiliśmy "przerobic" po tonie śmierdzących kurczaków!!! A jeśli to nie pomagało, to oddawało się do zaprzyjaźnionego zakładu w celu przewędzenia. Nie nowością było przeklejanie oryginalnych metek na towarze. Zakłady zawsze dawały metki z nową datą do spożycia.
Niestety co do kierownictwa, to częściowo się zgadzam...ludzie może i wykształceni...ale na tym się to kończy, niestety nie każdy wykształcony jest inteligentny...
Znałem osobiście Pana Dworakowskiego, właściciela Hurtowni...teraz chyba rządzą jego synowie....
Pracowałem na tyle długo, że znam wszystko od podszewki...Jedna z najbardziej kontrowersyjnych spraw, która nie podobała się nikomu....W którymś roku każdy pracownik, czy z magazynu czy z biura podpisywał papier na pożyczkę od zakładu w wysokości 1.5 tys. Każdy argumentował to potrzebą zakupu podręczników do szkoły...ale połowa z pracowników nie miała nawet dzieci, mimo to musieli podpisać papier. Pieniądze poszły na zakup pojemników, pieniądze pochodziły z Funduszu, więc Pan Dworakowski musiał mieć "podkład" aby bez problemu poszło to na zakup pojemników. To tylko część przekrętów jakie stosowano w zakładzie.
Pozdrawiam wszystkich i niestety współczuję Wam pracy w takim miejscu jak hurtownia Bruno-Tassi