Mam wrażenie że lamalala, Były pracownik i Były pracownik 2 to jedna osoba... Słabo. ALE:
Muszę przyznać, że wypłaty 'pod stołem' są raczej na porządku dziennym (widziałem listy płac gdzie mieli najniższą krajową a wiem że więcej dostają), tylko dotyczy to 'zaufanych'.
W konstrukcyjnym tylko jeden gagatek jest irytujący, gość tak wysoko zadziera głowę że chyba ma ją już w chmurach i nie widzi banalnych błędów konstrukcyjnych, projektowych, jak i zwykłych kreślarskich (ma problemy z zasadami wymiarowania: czasem przewymiarowanie, a czasem brak krytycznych wymiarów; tolerowanie gąbki +/-0,05 mm :D ). O optymalizacji projektów pod maszyny czy zużycia materiału można pomarzyć. Wszystkie uwagi i sugestie spływają po nim jak po kaczce. Reszta chłopaków z biura jest ok i mają jeszcze zapał żeby pomagać i udzielać informacji.
Kierownik konstrukcji raczej nie wie w jakim kierunku chce prowadzić rozwój biura, czasem gada o konieczności jakiegoś zarządzania plikami (polecam SolidWorks Enterprise PDM), jednak nic z tym nie robi. Już teraz baza jest bez sensu przerośnięta, gdzie spora ilość elementów jest standardowa i powielona *dziesiąt razy. Szkoda, bo można masę czasu na projektowaniu zaoszczędzić a później też na robieniu programów na maszyny. Dochodzą jeszcze błędy związane z konfiguracjami: rysunki posiadają błędne (=identyczne z poprzednimi projektami) nazwy przez to później detale są niezgodne z rysunkiem (robione np. po staremu).
Na montażu i produkcji jest weselej. Mistrz montażu trochę upierdliwy i czasem nie panuje nad organizacją. Zwracał uwagę 'zastępcy kierownika ds. logistyki' że np. osłony stalowe są kijowej jakości. Temu samemu 'zastępcy kierownika' było zgłaszane że taśmy do piły są g*wniane (po ~ godzinie / dwóch cięcia alu pękają na zgrzewach - ostrza dalej ostre), że ostrzenie frezów w firmie zewnętrznej której to zleca, to kompletna porażka (zła geometria ostrzy czołowych skutkuje zacieraniem materiału i pękaniem frezów - węglik więc znaczna strata finansowa firmy), że materiał który kupuje to porysowana plastelina, ale dla niego ważne że "50 groszy" taniej... ale zapewne wykonuje tylko polecenia góry. Ten sam zastępca również jest teoretycznie mistrzem / kierownikiem obróbki, tylko że nie ma bladego pojęcia o niej, nie ma pojęcia o rysunku technicznym, nawet podstawowych symboli obróbki czy pasowań nie rozumie, czy nie rozróżnia pojęć np. toczenie - wytaczanie. Jego ulubionym powiedzeniem chyba jest: "zrób jak potrafisz" i "zrób żeby było dobrze". Kierowanie zmianami też mu słabo wychodzi, w ciągu roku zdarza mu się kilka razy nie poinformować o zmianie zmiany (lub braku drugiej zmiany), później żebra żeby wziąć wolne bo nie ma nikogo na drugiej zmianie (rzecz jasna pracownika urlop idzie w pi*du), czy organizować sobotę pracującą, żeby w poniedziałek maszyna stała "bo rysunków nie ma". Chyba powinien wrócić do tego na czym dobrze się zna, tzn. na budowlance.
Brak precyzyjnych i jasnych zaleceń technologicznych wobec detali, i brak kart technologicznych - technologami są osoby pracujące na maszynach.
Brak jakikolwiek wewnętrznych norm i wytycznych, a o ISO można pomarzyć.
Brak jakiegokolwiek wdrożenia w dziale konstrukcji, na warsztacie 'po łebkach' byle nikt się nie zabił.
Brak dodatków np. Multisport ("firmy na to nie stać")
Nepotyzm trochę bije po oczach.
Słabe zarobki - po sąsiedzku można zarobić bez łaski +500 zł wraz z zapewnionymi co roku regularnymi podwyżkami.
Atmosfera jest w porządku, raczej każdy każdemu pomoże.
W sumie, firma jest nawet dobrym miejscem do pracy dla młodego pracownika.