Jumbo w Bredzie
1.Praca- nie wypowiem się bo nawet do niej nie trafiłam, gdyż okazalo się na miejscu że w pracy wymagany jest język angielski. Zostaliśmy zwolnieni jeszcze zanim zdążyliśmy wejść na lokacje. Jednak z opinii osób pracujących tutaj słyszałam ze nie jest ciekawie.
2. Mieszkanie - jest tylko jedna lokacja tutaj. Pokój dla pary w otto jest gwarantowany, a po przyjeździe na miejscr okazuje sie ze nie ma wolnej 2-ki i musimy mieszkać z inną dziewczyną. Warunki? Kuchnia i lazienka na korytarzu. Pokoje czyste w zależności od lokatorów. Śmierdzi ziolem na całym podwórku przed blokiem. Prysznice brudne i zasyfione, dwa prysznice na 3 piętra. Kuchnia brudna i zasyfiona do potęgi, a w dodatku niewyposazona. Lozka w pokojach wygladaja jak wiezienne prycze.
3. Organizacja pracy
-Brak koordynatora na miejscu który by wam pomógł i odpowiedział na pytania.
-nikt wam nie powie gdzie sie mieści zaklad pracy, musisz się dowiedziec na własną rękę
- do pracy 5km z buta, albo rowerem, który tez musisz sobie zalatwic na własną rękę.
Teraz obecnie siedzimy i czekamy na prace w tym "hoteliku". Nikt nie wie co z nami zrobić. Przyjechalismy własnym samochodem wiec koszty były spore, a na miejscu sie okazuje ze zostaliśmy zwolnieni. W biurze mimo próśb nie chcą nas przerzucić na Albert Heijna, tylko na sile probuja znaleźć inne Jumbo. Dzwonimy co godzine żeby sie dowiedzieć co dalej i ciagle słyszymy odpowiedz " nadal czekamy na informację, bedziemy sie kontaktować z wami" . a ktoś mi powie za co do cholery mamy tu przeżyć przez 3 tygodnie ? W (usunięte przez administratora) maja to co z człowiekiem się dzieje na miejscu.
Przykro mi ze taka opinia, gdyz poprzednio podczas pracy w Albert Heijnie, wszystko było w porządku. I kasa i warunki były okej, i nawet praca nie byla zła.