Początek bardzo obiecujący, choć dziwny bo umowa długo się drukuje, ale w końcu dostajesz prace, starasz się nie zawieźć jak to zwykle na początku współpracy wszystko jest kolorowe, potem nagle trach!!! nie masz pieniędzy na czas, na jaki się umawialiście i żadnej informacji czemu? dlaczego? cisza...Myślisz "no dobra" może to przejściowe, przecież moja wypłata nie jest sumą aż tak gigantyczną żeby porazić jakąś firmę. Pół miesiąca dłużej i ją masz- super. Znowu wraca ochota i jest dobrze. Szkoda, że sytuacja się powtarza, dostajesz połowę zarobków i obietnicę, że reszta pod koniec miesiąca. Coś zaczyna nie pasować, zdajesz sobie sprawę, że umowa jest skonstruowana beznadziejnie i na Twoją niekorzyść, chęć spada do 0, bo jak przeżyć miesiąc w krk za 500zł? Kpina. Najlepsze na koniec. Podczas gdy Ty czekasz na drugą część wypłaty firmę najwyraźniej stać na kolejną ofiarę losu i ostro szukają nowych pracowników. Nie wiem jak było wcześniej, (choć podobno również niezbyt sympatycznie) ale za mojej kadencji tak właśnie to wyglądało. Nie wiem czy problemem firmy jest chamski wyzysk młodych ludzi, czy po prostu leżą na sprawach czysto organizacyjnych- trudno wyczuć. Bałagan i niedomówienia.