Skusiłam się na pracę w tym miejscu, gdyż zapoznałam się z opiniami jedynie z tego profilu (swoją drogą - sprytny zabieg, by odwrócić uwagę od starego konta z tragicznymi ocenami droga firmo, jak zwykle kombinujecie jak tylko się da). Dlatego postanowiłam zostawić opinię tutaj, bo choć wątpliwą przyjemność pracy w B-Consulting miałam już jakiś czas temu, to niesmak pozostał do dziś, a z tego co wiem praktyki nadal się nie zmieniły.
Gorąco nie polecam. Dziewczyny przychodzą i po szybkim czasie, gdy zorientują się co jest grane, odchodzą - rzadko kiedy czekając na upływ okresu próbnego. Na rozmowie rekrutacyjnej właściciel robi świetne wrażenie - wydawało mi się, że mam do czynienia z profesjonalistą, który wie o czym mówi, że jest konkretny, rzetelny i zorganizowany. Fajnie przedstawiony system premiowy, dający złudne nadzieje na możliwość zarobienia jakichś godziwszych pieniędzy, co w rzeczywistości okazuje się jedną z bajek, bo premie są nie do wyrobienia. Przemiał nowych pracowników jest ogromny; w momencie przyjścia jako nowy pracownik byłam zdzwiona, że nikt jakoś się mną szczególnie nie interesuje, bo w poprzednich miejscach pracy pojawienie się nowej osoby było wydarzeniem i każdy chciał ją poznać. Tam po prostu nikt się nie przywiązuje, bo wiedzą, że ta osoba może na następny dzień/tydzień/miesiąc nie pojawić się już w pracy. Do myślenia może dać fakt, że ogłoszenie z ofertą pracy do działu szkoleń wisi jako aktualne praktycznie przez okrągły rok, jakby miało wykupiony stały abonament. I nie - to nie dlatego, że dział szkoleń się rozwija. Tam po prostu nikt nie chce pracować i jest wieczna, ciągła, niekończąca się rekrutacja. A jak już pracuje, to dlatego, że musi. Mimo wszystko dziewczyny tam pracujące bardzo się wspierały i próbowały tworzyć fajną atmosferę - to było jedyne miłe doświadczenie.
Dziwi mnie, że tak wykształcona i kreująca się na inteligentną osoba jak właściciel przybytku, po takim czasie ciągłych porażek nie wysnuła jeszcze wniosku, że problem nie leży w kandydatkach, bo takich przypadków mogłoby wtedy być raptem kilka w całym okresie działania firmy, a w nim i jego sposobie prowadzenia zarówno rekrutacji, jak i późniejszego procesu adaptacji i zatrudnienia. Ale do tego potrzebna byłaby choć odrobina autorefleksji i spojrzenia na swoją działalność krytycznym okiem, a ten typ osobowości cechuje się jedynie szukaniem winnych we wszystkich dookoła, a nie próbą właściwego rozpoznania problemu. A problem jest, bo firma traci przecież kupę kasy, nie mówiąc o zjedzonych nerwach i straconym czasie rozczarowanych kandydatek i ciągłym wprowadzaniem nowych pracowników w obowiązki - w tym czasie można by przecież zrealizować mnóstwo fajnych przedsięwzięć.
Dodam, że trenerzy mający do czynienia z firmą też niepochlebnie wypowiadają się o współpracy. Spora część z tych, z którymi zdążyłam nawiązać kontakt, nie chciała nawet słyszeć o współpracy, śmiejąc się z niskich stawek wynagrodzeń, na które i tak musieli czekać tygodniami. Oni również wystawiali niepochlebne opinie na portalu, można się z nimi zapoznać
Reasumując - szkoda czasu, zdrowia i energii drogie kandydatki do pracy w dziale szkoleń. Ja czas spędzony w tym miejscu uznaję za stracony i czuję niesmak na samo wspomnienie. Na drugim profilu firmy na goworku jest więcej opinii, które nieudolnie próbuje się spychać jakimiś dziwnymi newsami na dalsze strony, ale polecam je przewertować, by mieć szerszy obraz. Atmosfera jest gęsta, właściciel jest apodyktyczny, na rozmowie rekrutacyjnej mija się z prawdą co do wysokości premii, jakie rzekomo co miesiąc wypłaca pracownikom (czym łapie chętne do pracy), adaptacja to jakiś żart - pracowników wrzuca się w (usunięte przez administratora) i wymaga się, żeby nie utonęli, a przy okazji szukali oszczędności dla firmy. Omijajcie - dla własnego spokoju.