Ada17.10.2024 22:20
Były pracownik
Generalnie, o ile do samej pracy nie mam większych zarzutów – całkiem satysfakcjonujące jest przygotowywanie pumpkin spice latte dla jesieniar, podawanie ciastek uśmiechniętym klientom, zamawianie wymarzonych tortów czy bezy na specjalne okazje – to niestety, nie samą pracą człowiek żyje. Minimalny szacunek do drugiej osoby wydaje się być podstawowym założeniem, zwłaszcza gdy chcemy budować społeczeństwo oparte na wzajemnym zaufaniu, empatii, zrozumieniu i współpracy. Ale do rzeczy…
Pierwszego dnia, na rozmowie rekrutacyjnej z menadżerką, dość szybko uzgodniłyśmy stawkę i warunki (4100 zł netto, dyspozycja na 15 dni w miesiącu). Na początku miała to być umowa zlecenie, a potem może umowa o pracę, więc czekałam około trzech tygodni, rozumiejąc, że czasami mogą wystąpić opóźnienia. Po tym czasie otrzymałam umowę, ale ku mojemu zdziwieniu była to umowa zlecenie ze stawką 567 zł brutto (pomyślałam, że może popełniono błąd o jedno zero, ja naiwna!). Okazało się jednak, że takie umowy dają na początek, zapewniając, że wszystko jest w porządku, choć pracowałam na pełny etat i ustaliliśmy coś zupełnie innego na rozmowie. Powiedziano mi, że wypłacą mi wszystko co do grosza, jak przyjdzie 10. dzień miesiąca.
Po mojej odmowie podpisania tej umowy, obiecano mi przygotowanie nowej, a po pewnym czasie rozmawiałam z właścicielem, Konradem Wesołowskim. Zdziwiony zapytał, dlaczego nie podpisałam, a po moich dociekliwych pytaniach przyznał bez mrugnięcia okiem, że wszyscy pracownicy mają takie umowy, a on sam ma umowę na 1/3 etatu. Parodia! Według niego, pracownicy są za drodzy i nie chce płacić za nich ponad 2000 zł. Mogłabym to nawet zrozumieć, gdyby te problemy finansowe miały jakiekolwiek podstawy, ale sprawozdanie finansowe w KRS czy posty o wakacjach zagranicznych na ich Facebooku mówią coś zupełnie innego.
Wynagrodzenia nie wypłacają na czas – ja swojego jeszcze nie dostałam – ale z tego, co zauważyłam, większość osób po prostu bierze pieniądze z kasy fiskalnej. Jak to możliwe, że firma działająca 20 lat na rynku funkcjonuje w taki sposób? Jak coś takiego przechodzi w XXI wieku? Oczywiście zrezygnowałam po niespełnionych obietnicach wypłaty wynagrodzenia, które były odkładane z dnia na dzień.