Były pracownik10.09.2024 20:30
Były pracownik
Po pierwsze siedziba firmy to Żeroniczki koło Przykony. Pracowałem tam kilka lat. Wypłaty są tam na poziomie płacy minimalnej dla szeregowego pracownika. Wymagają coraz większych norm nie podnosząc adekwatnie wynagrodzenia. Donosicielstwo jest cenione przez zwierzchników( m.in. dotyczy to Kapitana). Pracując na lakierni umowę pracownik ma na dwie zmiany, ale pracuje nocą dzięki "zmianie harmonogramu pracy". Że socjalu są paczki dla dzieci pracowników - jedynie raz było 500zł na gwiazdkę (co nie zdarzyło się od kilku lat) dla wszystkich pracowników. Operatorzy Burkle wielokrotnie pośpieszają pracowników podających deski na taśmę- z czego niejednokrotnie towar ląduje na posadzce zamiast na palecie; reakcja lidera była jedna: "dlaczego nie złapaliście tych desek". W razie awarii prądu- zakład staje- ponieważ nie ma alternatywnego zasilania. Przerwa 30 minutowa w poprzednim roku została skrócona do 20 minut. Są częste awarie przestarzałej maszyny, która rzadko serwisowana i ludzie często są zawracani do domu. Współczuję ludziom pracującym tam dłużej, bo atmosfera jaka wychodzi od osób zarządzających- niszczy niejednokrotnie ideę pracy zespołowej.