Jedyne, co należy zrobić z tym miejscem to - trzymać się od niego z daleka.
Jeżeli będzie trzeba kiedykolwiek wyznaczyć ośrodek referencyjny (usunięte przez administratora) która trapi tzw. "Polską Naukę" i instytucje znajdujące się na państwowym garnuszku, to definitywnie jest to właśnie to miejsce. Wszelkie możliwe nieprawidłowości (delikatnie mówiąc) do których zaliczamy nepotyzm, (usunięte przez administratora) wykorzystywanie pracowników o niższej pozycji, czy zwyczajne rozkradanie publicznych pieniędzy są tutaj obecne.
Poziom naukowy mizerny - osoby które robią sensowne rzeczy można policzyć na palcach jednej dłoni. Reszta imituje pracę naukową, żeby przetrwać od wypłaty do wypłaty. A ta w dzisiejszych czasach już raczej nie pozwala nawet na prowadzenie normalnego życia.
Jeżeli chodzi o zarobki, pensje na tych samych stanowiskach są różne, ścieżka awansu (który jest tylko teoretyczny) jest również zróżnicowana i w największym stopniu zależna od tego, jak Twój przełożony znajduje się blisko dyrekcji. Na układach zbudowany podwaliny tej instytucji.
Wykorzystywanie młodych, niedoświadczonych pracowników - obecne. Najczęściej pracujesz na nazwisko szefa lub pomniejszego szefa, który akurat musi zrobić habilitację (notabene archaiczny twór który już dawno powinien zostać zlikwidowany, jednak nie zostanie ponieważ jest sprawnym narzędziem do blokowania młodych i ambitnych ludzi) - bo przecież trzeba sobie pomagać, manipulacja słaba i wyjątkowo toksyczna, jednak zdaje egzamin. Przyszło mi poświadczyć sytuacjom, w których młody kolega/koleżanka z zakładu wykonał ogrom pracy, a owa praca następnie została obroniona w formie doktoratu przez osoby niezwiązane w ogóle z instytucją, tzw. "współpracowników" - najczęściej lekarzy podpiętych pod jakieś badania biomedyczne. Ponadto, wywalanie lub odsuwanie na dalsze pozycje w publikacjach osób, które są ich autorami, również ma powszechnie miejsce. Skrajnym brakiem jakiejkolwiek etyki była również manipulacja wynikami badań, tak, żeby statystyka się zgadzała. Tak, to naprawdę się dzieje. Jeżeli oczekujesz, że pracuje tutaj grupa szlachetnych naukowców, którzy ponad wszystko cenią sobie rzetelność badań naukowych i publikowanych przez siebie wyników (bo te machloje naprawdę przechodzą w czasopismach) - źle trafiłeś.
Młodych naukowców również przez pewien okres bardzo mocno zachęcano do wyjazdów zagranicznych - zachęcano ich siłą. Jakkolwiek, jest to dobra praktyka, choć nie powinna być wymuszona, jak miało to miejsce, zapomnij, że instytut wskaże Ci gdzie masz jechać i za co. Acha, prawie mi umknęło - na czas wyjazdu zabiorą Ci pensję. Bo przecież nie masz kredytu czy rodziny.
No i wreszcie wisienka na tym zgniłym torcie - administracja.
Jeżeli sądzisz, że to miejsce powstało po to, aby naukowcy wykonywali badania, to się mylisz. To miejsce funkcjonuje po to, żeby administracja mogła pracować. A ta jest tak liczna (na ok 100 pracowników), że stanowi praktycznie 1/3 wszystkich pracowników naukowych. Taka ekipa spokojnie mogłaby obsługiwać Pentagon, niestety zostało im powierzone IGC.
Szanowna administracja zrobi wszystko i stanie nawet na rzęsach, żeby wszystkie możliwe profity, które Ci się należą, do ciebie nie trafiły - ale porzuć nadzieję, nie ma ich wiele. Dostaniesz co najwyżej na bilety do kina. Administracja ma się świetnie, a szczególnie ich pensje, które na tle tego co dostają naukowcy za swoją pracę, doszacowane odpowiednimi dodatkami służbowymi, są dosyć pokaźne. Duża część tego towarzystwa pracuje praktycznie od początku istnienia tej Instytucji i całkiem nieźle się na tym wzbogaciła. Tak się przypadkowo stało, że po zmianie dyrekcji, wydarzyło się sporo zwolnień, w tym dyscyplinarnych. Przypadki chodzą po ludziach. W ostatnich latach, podczas gdy pracownikom naukowym obcinano systematycznie wszelkie możliwe dodatki, prawie musieliśmy przynosić swój papier toaletowy, pensje dyrekcji naukowo-administracyjnej systematycznie wzrastały i prawdopodobnie do takiego stopnia, że straciła ona kontakt z jakąkolwiek rzeczywistością. Ich luksusowe samochody przypadkiem tylko rzutowały z resztą pracującej ekipy.
Chyba jedyną nadzieją dla tego miejsca jest nowa dyrekcja, być może zrobi porządek z tą puszką Pandory. Trzymam kciuki i mocno kibicuje, żeby nie ugrzęzłą w bagnie które sprawia pierwsze wrażenie krainy mlekiem i miodem płynącej ;)
Jednak nie polecam osobiście.
Bez poważania
Były pracownik