praca na fabryce warzyw
Pracuję 3 lata więc już trochę widziałem, trochę przeżyłem i mogę się wypowiedzieć.
Jeśli ktoś wcześniej nie pracował na produkcji to zjawiskiem naturalnym będzie opinia, że praca ciężka, że trudno i źle.
Ale to jest pojęcie bardzo względne. Pakowanie warzyw do skrzynek nie jest trudne, podobnie jest z sortowaniem i cięciem warzyw, to też jest proste i generalnie czynności same w sobie nie są trudne ani ciężkie. Problemem dla wielu jest to, że daną czynność trzeba wykonywać przez wiele godzin, a tempo narzucane jest przez maszyny. Jak to na produkcji nie można zrobić sobie przerwy na siku kiedy się chce tylko trzeba zawołać zastępstwo żeby nie zatrzymać produkcji. Oczywiście poza sortowaniem i pakowaniem trzeba czasami zrobić inne rzeczy jak zmienić taśmę, przenieść skrzynkę warzyw czy posprzątać miotłą halę. Jak życie pokazuje dla niektórych paniusi wzięcie miotły w rękę to tak straszna kara, że nie wahają się używać słów (usunięte przez administratora)". Podobne określenia można usłyszeć od młodzieży bardzo często, bezpodstawnie bo jest to modne, a młodym niestety pomieszało się w główkach. Nieraz słyszałem określenia, że (usunięte przez administratora) albo ktoś straszył sądami bo została mu uwaga zwrócona, że przerwy na papierosa nie są płatne albo, że wyjście na przerwę trzeba zgłaszać do lidera żeby dał zastępstwo. Taka oto sytuacja, w Polsce na produkcjach wygląda to podobnie. W fabryce pracuje 30 osób na stałe i to jest podstawa, jak jest sezon dużej sprzedaży to jest zatrudniane dodatkowo 20-30 osób, cześć osób wie czego się spodziewać daje radę, inni są kiepscy i tak wędrują po całej europie w poszukiwaniu szczęścia ale do pracy na fabryce raczej się nie nadają. Stawki są od 80 do 130 kr i można zarobić dobre pieniądze, bardzo często naprawdę dobra kasą. Często ktoś przyjeżdża (nowi mają na start 80) i pierwszego dnia pytają co trzeba zrobić zeby mieć 130 to ręce i nogi opadają, człowiek nic z siebie nie dał i już marzy o podwyżce. Ale takie realia. Czasami ktoś tutaj napisze, że minimalnie w Danii jest 120, nie jest to prawdą bo stawki nie są uregulowane przez państwo jak to jest w Polsce. Przy 200 godzinach śmiało można liczyć 6000 złotych na rękę po odliczeniu mieszkania, 80 kr to przecież 45 złotych. Przy 90, 100, 110 kr na godzinę pieniądze są już dużo wyższe więc jeśli chodzi o zarobki to naprawdę nie można się czepiać a głupoty, że 3000 złotych przez miesiąc to chyba konkurencja pisze. Są też stanowiska dla mechaników, ustawiaczy, liderów czy planistów. Tam już można 10000 na rekę śmiało zarobić? Mało, dla mnie nie. Oczywiście wiąże się to z odpowiedzialnością i pewnymi umiejętnościami, a cele trzeba realizować. Nic dziwnego, że 4 razy w 6 miesięcy zwolniono lidera zmiany jak chodził z rękami w kieszeni i więcej czasu pił kawę bądź można było go spotkać na papierosie zamiast na produkcji. Firma w poprzednim roku została ulepszona, zainwestowano miliony w nowe maszyny i hale dzięki temu pracuje się lżej i można lepiej planować. Kierownictwo na miejscu to spokojni, mili ludzie którzy zawsze są pomocni. Ale jak widać każdy ma inne zdanie bo jak uwagę się zwróci, że trzeba szybciej pracować to nagle dobry kierownik staje się złym kierownikiem. A jak kogoś się zwolni to odrazu oszczerstwa o mobbing i rąbania tyłka. Niestety praca z Polakami za granicą nie jest łatwa, najlepiej więc robić swoje i za dużo się nie udzielać bo zwrócisz młodemu uwagę to będzie cię straszył, że do biura zadzwoni. Sama praca i zarobki dobre, inaczej nie pracowałbym 3 lat i nie zamierzam kończyć. Jak chcecie jechać do pracy to niech wam pokażą filmiki to zobaczycie, że nie jest tak źle jak niektórzy mówią. Na miejscu jest też korynator co zawsze pomoże ze wszystkim. PFGRUPEN to jest grupa firma a fabryka limfjord to tylko część tego ale pracy jest dużo tutaj bo również traktorzyści, spawacze i sezonowcy na pole znajdą zajęcie.
Ja szczerze mogę polecić i jeśli pracowal na produkcji to śmialo da radę.