Moim zdaniem jedyną osobą winną tak często składanych wypowiedzeń umowy o prace jest pani kierownik (inicjały: A.F.) CCC w ofercie pracy pisze, że oferuje przyjazną atmosferę. Ta kobieta (kierowniczka) niszczy psychicznie wszystkich pracowników w CCC Zielone Arkady. Zwalniają się pracownicy zarówno nowi jak i doświadczeni. W 90% robią to z powodu nader częstego depresjonowania przez kierowniczkę. Złe jest również to, że dziewczynom pracującym przy kasie obok tej pani udziela się sposób traktowania innych. W zachowaniu kierowniczki nie jest złe czego się czepia tylko sposób w jaki to robi. Słuchacz/pracownik ma się poryczeć i poczuć jak zbity pies. Ona nie wie że takie traktowanie ludzi nie zmotywuje do lepszej pracy tylko odwrotnie - po wysłuchaniu wykładu niczego człowiekowi się już nie chce. Nowy czy stary pracownik nie może jej o nic się zapytać bo pani kierownik rzuci jej przed oczy instrukcją. Jak przyjedzie nowy towar w dniu kiedy w pracy jest kierowniczka zostanie on tylko rozpakowany bo ona albo nie chce, albo nie umie wydać dyspozycji jak go rozłożyć na półkach. Następnego dnia przychodzą do pracy inni pracownicy, którzy rozkładają towar po sklepie. Trzeciego dnia przychodzi do pracy kierowniczka, która z wyrazem twarzy SS-mana szuka błędów w pracy, którą sama nie chciała pokierować. Jeżeli nowy towar przyjdzie do sklepu kiedy nie ma kierowniczki musi zostać rozpakowany i rozłożony na półki. Jeżeli dziewczyny nie zdążą skończyć bo przyszło np. 100 paczek, następnego dnia kiedy jest kierowniczka czynności nie zostaną dokończone bo jej się nie chce lub nie umie wydać skutecznch instrukcji. Pracownicy w tym sklepie dzielą się na tych co są już na wypowiedzeniu lub szukających innej pracy w celu odejścia z powodu depresjonowania przez kierowniczkę. Będąc na sali sprzedaży często zdarzają się klienci narzekający na panią kierownik, która potrafi przy kasie w odpowiedzi na wątpliwosci co do wyboru obuwia odpowiedzieć bezczelnym tonem: "kupuje pani/pan te buty czy nie?" albo na pytanie czy dany but jest w innym sklepie w Bydgoszczy radość z ironią w głosie w przekazaniu informacji, że "buciki najbliżej są do kupienia w Poznaniu". Myślałam wtedy, że nawet klienci zauważają z kim musimy pracować. Pani kierownik jest świadoma, że ciężko jest udowodnić takie zachowanie i może dlatego pozwala sobie na rozładowanie prywatnych kompleksów na innych. Jak przyjeżdża na kontrolę RKS to pani kierownik potrafi być miła i można powiedzieć, że demonstruje tą niby "przyjazną atmosferę", że aż wszystkim pracownikom oczy się szeroko otwierają. Dlaczego nikt z przełożonych pani kierownik szczerze nie porozmawia z osobami będącymi na wypowiedzeniu o "współpracy" z panią kierownik? Jest tak, że dziewczyny boją się jej nawet gdy są na wypowiedzeniu, a ją najwyraźniej bawi wzbudzany strach wśród podległych pracowników. Nawet Jan Paweł II mówił, że PRACA ma przynosić korzyści osobom ją wykonującym, a nie być narzędziem do depresjonowania.