Pracowałam w Hilton ie przez 3 lata i owszem zgadzam się z opiniami, że hilton jest to dobry hotel na początek przygody z gastronomia czy hotelarstwem. Na początku wszystko było spoko, ale później po roku czyli po zmianie kierownika f&b coraz bardziej była zauważalna różnica między zmianami tzn. Zmiana poranna to pupilki kierownika, a zmiana popołudniowa co by nie zrobiła zawsze było źle. Kierownikowi zależało żeby miał jak najwięcej ludzi co nie oznaczało, że ci ludzie się nadawali, czy byli wyszkoleni ( przyklad: laska która pracuje od ponad pół roku ma tabake przy 3 stolikach, a spać broni ja tekstem ze jest na okresie próbnym,ale ileż można pracować na okresie próbnym?!) Szkolenia z win czy z karty były spoko, ale późniejsze wypytywanie czy robienie kartkowek to już była przesada. Tekst kierownika "jeśli nie ogarniasz karty i karty win to dowidzenia", a ile było osób które i tak nie ogarnialy, ale że są lizodupami to zostaną. Ogólnie kierownik cisną pracownikom na każdym kroku, przez jedną mała pomyłkę mógł się wyżywać na takiej osobie przez dobry miesiąc o jeszcze go to cieszyło, że mógł się pokazać kim to on nie jest przy reszcie podwładnych. Najgorszy tekst wg mnie to nazywanie pracowników "śmieciami", na początku było to żartobliwie, bo sami do siebie tak mówiliśmy, ale gdy podlapal to kierownik to już nie mówił tego w zartach. Gdy któraś osoba się zwolniła to śmiał się z niej przy pozostałych pracownikach na odprawach, a jak nie miał ludzi na kateringi to po nich dzwonił, żeby pomogli, facet tak fałszywy, że szkoda słów. A gdy ktoś się zwolnił nie tak jak on tego by sobie życzył to FOCH i nie jest w stanie z taką osobą normalnie porozmawiać, tylko jej ciśnie. Praca na początku była spoko tak jak pisałam, ale z pierwszym kierownikiem, po jego zmianie juz jest masakra. Ogólnie nie polecam tam pracy, bo tylko wykorzystuja, o umowie o pracę można pomarzyć,jeśli coś ci się stanie i masz l4,dzwonisz do kierownika,ze je masz i nie dasz rady przyjść do pracy, bo masz 40 stopni i biegunkę to kierownik ci powie, że on się może podetrzec twoim l4 i możesz sobie je nawet zjeść. A gdy dostaniesz juz umowę o pracę to robisz nadgodziny za które nikt ci wolnego nie odda, ani tym bardziej nie zapłaci xD. W jednym słowie PORAŻKA