Z Gotard współpracuję od ponad półtora roku, więc myślę, że jest to wystarczający czas na podsumowanie moich wrażeń i przemyśleń związanych z tym miejscem. To, co zwróciło moją uwagę od początku, to stosunkowo niewielka rotacja w zespole, co w moim doświadczeniu nie jest oczywiste. To chyba pierwsza firma (z czterech, w których pracowałem), w której zespół jest aż tak stały.
Co prawda w Gotard sam nie zajmuję się bezpośrednio usługami księgowymi czy kadrowymi realizowanymi przez biuro, ale mam możliwość obserwowania, w jaki sposób zespół podchodzi do obsługi klientów i jak klienci przywiązują się bezpośrednio do konkretnych osób realizujących usługi. To pozwala mi utwierdzić się w przekonaniu, że jest dobrze 😊
Jako reprezentant Gen Z oczywiście kluczowa jest dla mnie atmosfera panująca w biurze – doceniam bezpośrednią, bieżącą komunikację i przestrzeń na luz. Doceniam też to, że otwarcie mogę powiedzieć, co myślę na dane tematy, zgłosić swoje uwagi czy nowe pomysły na dalszy rozwój – zarówno swój, jak i biura.
Sama branża księgowa i podatkowa jest obecnie wymagająca – zmiany przepisów, KSeF czy nowe obowiązki po stronie firm wymuszają dużą elastyczność i częste dostosowywanie sposobu działania. Wiadomo, że generuje to stresujące momenty oraz okresowe nagromadzenie pracy, ale ostatecznie wydaje mi się, że w tym wszystkim dla zarządu na końcu najważniejszy jest pracownik jako człowiek.
Dla mnie najlepszym potwierdzeniem tego jest chyba to, że wychodzę z biura i nie myślę o pracy – a to, moim zdaniem, jest sytuacją nad wyraz komfortową na dzisiejszym rynku pracy.