Dziewczyny, trzymajcie się od tego miejsca z daleka! Startowałam tam niedawno na stanowisko biurowe i to, co zobaczyłam, totalnie mnie zmroziło. Na rozmowie rekrutacyjnej obiecują złote góry i dynamiczny rozwój, a w rzeczywistości szukają po prostu taniej siły roboczej do czarnej roboty. Od razu zaczęło się badanie gruntu: czy mam auto, czy jestem dyspozycyjna i czy dam radę jeździć w delegacje na drugi koniec Polski. Jak zapytałam o budżet na te wyjazdy i stawkę, to usłyszałam ciszę i zobaczyłam bardzo wymowne spojrzenia niezadowolenia. Do tego umowa na kilka miesięcy.
Po tej rekrutacji pogadałam z koleżanką, która nacięła się na nich w zeszłym roku i przepracowała tam kilka tygodni. Powiedziała wprost: „uciekaj, póki możesz”. Opowiedziała mi, jak wygląda tam codzienność. Dziewczyna była zawalona segregatorami, brała robotę do domu, a (usunięte przez administratora)z tą swoją (usunięte przez administratora) i tak wiecznie chodziły niezadowolone, rzucając teksty, że zespół się nie wyrabia i za wolno pracuje.
Najgorszy jest tam jednak ten folwark i kompletny brak szacunku do ludzi. Z relacji znajomej wynika, że panuje tam totalna psychoza. Te dwie panie u góry potrafią zamknąć się w gabinecie, nakręcić na kogoś, a potem wyjść i urządzić publiczny lincz na forum biura za byle pierdołę. Do tego stopnia panuje tam skąpstwo, że nie uświadczysz nawet podstawowych rzeczy – pracownicy sami muszą zrzucać się na głupi papier do rąk.
Nie dajcie się złapać na miłe uśmieszki na początku, bo szkoda Waszych nerwów i zdrowia.