Jako osoba zawodowo związana z prawem i doradztwem, obserwuję ten profil od pewnego czasu i trudno mi przejść obojętnie obok tego, co się tutaj wydarzyło. Klasyczna zasada głosi, że pieniądz i prawda lubią ciszę. Tymczasem w odpowiedzi na zaledwie kilka negatywnych wpisów uruchomiono bezmyślną i sztuczną akcję „wybielającą”, która przyniosła efekt całkowicie odwrotny do zamierzonego. Zamiast trzech niegroźnych opinii, z dnia na dzień powstały niemal trzy strony laurek pisanych pod dyktando kadry zarządzającej. Efekt? Zamiast wyciszenia sprawy, nieudolne próby tuszowania problemów całkowicie rozdmuchały temat i przyciągnęły uwagę osób, które wcześniej nawet by tu nie zajrzały. To podręcznikowy przykład braku kompetencji w zarządzaniu kryzysowym. Szczerze współczuję właścicielom obiektu, że powierzają reprezentowanie firmy i dbanie o jej wizerunek osobom, które swoją nadgorliwością i brakiem wyczucia wyrządzają marce ogromną niedźwiedzią przysługę. Zamiast siłowego i naiwnego sterowania opiniami w sieci, zdecydowanie bardziej opłaciłoby się po prostu wyciągnąć wnioski, przeprosić za ewentualne niedociągnięcia i skupić na realnej poprawie warunków pracy. Dojrzały biznes buduje się na prawdzie i pokorze, a nie na reżyserowanych zachwytach. Niech to będzie lekcją PR-u dla innych, czyli jak z małego pożaru zrobić spektakularne widowisko.