Chciałbym się podzielić opinią na temat biura Eurotemp, a konkretnie pracy dla kierowców C na olejach w firmie Beneluxvet B.V.
Rekrutują szybko i dość sprawnie, ale wypłata jest stanowczo mniejsza niż ta obiecywana podczas rekrutacji. Po pierwsze zgodzę się z poprzednimi postami, że nie jest to fajna praca, ani tym bardziej uczciwie płatna. Codzienny dojazd 35 minutowy do pracy trochę wykańcza. W tej pracy nie szanują kierowców i taka jest prawda. Człowiek pracuje od 12 do 16 godzin, a płacą tylko za 11 przepracowanych godzin. Co do samej pracy to wygląda to tak: 6:00 rano na bazie, załadunek pustych beczek do godziny tak 6:25, następnie udane się na wagę i po pieniądze, które trzyma niemiła berta (szefowa). Wyjazd z bazy jeśli wszystko pójdzie dobrze około 6:40 i uwaga, zaczynają Ci płacić właśnie od tego momentu wyjazdu z bazy.
Jedziesz biedny kierowco pod pierwszy adres na liście i zaczyna się praca. Planista, który odgrywa wyluzowanego ważniaka tak Ci planuje trasę, że albo 1 adres jest ZAMKNIĘTY, albo szukasz 20 minut wejścia, podjazdu i okazuje się, że faktczynie masz przyjechać, ale za tydzień ... Ok, jedziesz pod kolejny adres, który oddalony jest o 40 minut drogi i spoko, szukasz miejsca bo wszystko zawalone, objeżdżasz do okoła, tracisz czas, aż w końcu znajdziesz wolne miejsce oddalone o 300 metrów by zabrać 3 beczki po 120 kg. Zamykasz ciężarówkę, idziesz do klienta patrzysz na zegarek, jest godzina 8:40, dochodzisz do drzwi i... ZAMKNIĘTE. Patrzysz na kartkę na drzwiach i widzisz "otwarte od 12.00"Myslisz sobie (usunięte przez administratora) co za typ układa tą listę" Jedziesz pod trzeci adres, korek na autostradzie. Dzwoni planista i pyta ile masz kg na pace. Mówisz mu, że 0 bo taki plan ułożył. W odpowiedzi słyszysz "Dzizaz krajst, dajcie mi normalnego kierowce" w odpowiedzi riposta "a wy mi normalnego planiste"
Dobra kolejny klient, na liście ma kolor zielony, a to oznacza "ważny, odebrać dzisiaj". Patrzysz i według listy masz załadować 4x120 kg. Myślisz spoko, przynajmniej paka nie będzie pusta... - Akurat 120 stki się fajnie ładuje i szybko. Szukasz 20 minut miejsca by stanąć na parkingu, dochodzi godzina 11:00. Ok, klient w środku, pokazuje Ci ile masz zabrać i gdzie jest beczka. Idziesz po nią oczywiscie wstawiona ona jest w ciężkodostępne miejsce. Widzisz jedną beczkę 50 kg, a miało być przecież 4x120 kg, myślisz sobie "jprdl gdzie ja pracuje, normalnie dramat" Ok, szybko zbierasz tą beczkę, Chińczyk oczywiście niezadwolony z forsy jaką mu dałeś. Wpisujesz w GPS kolejny adres... 40 minut jazdy, spoko. Dzwoni planista... Odbierasz, a on pyta się jak Ci mija dzień. Mówisz mu, że źle, bo masz załadowane tylko 50 kg, a on mówi "Yhhh zobaczmy na listę, omiń adres 4-5-6-9, jedź do kolejnych, a przy okazji jak bedziesz wracać zbierz jeszcze 2 dodakowe adresy" Mówisz mu, "stary, ale ja nie chce pracować do 21" w odpowiedzi słyszysz "taka praca, a jutro masz na 6:00" Zbierasz tych klientów z listy, robisz jak wół do 21:30 bo o 22:00 zamykają bramkę.
Wypisujesz dokumenty z listą klientów, bony, liczysz forę, jesteś nie fizycznie, ale psychicznie wykończony. Każdy dzień wygląda tak samo, a nawet gorzej i nigdy lepiej. Oczywiście też spisz w kabinie, jeśli masz wyjazdy do Belgii, ale o tym mi się już nie chce pisać. Przychodzi dzień wypłaty... Masz świadomość, ze wypracowałeś ponad 60 godzin w tym sobota pracująca i widzisz cyfrę 5 i dwa zera.Myślisz se "jprdl" Dzwonisz do kolegów z pracy, oni podobnie tak jak Ty (usunięte przez administratora) na godzinach. Słyszysz od każdego: "eee nie przejmuj się, w tej firmie to norma, ciesz się, że w ogóle zapłacili" Trochę ochłaniasz, następnego dnia idziesz do szefowej porozmawiać o wypłacie. Berta oczywiście najpierw udaje miłą i pomocną, a po chwili woła swojego męża Lorda Voldemorta i się zaczyna. "Aaa bo Ty tu mało kg przywiozłeś, a bo Ty wyjechałeś nie o 6:00 a o 6:40, a bo Ty mało klientów robisz, a bo długi postój, a bo z Tobą są tylko problemy"
Patrzysz na Lorda Voldemorta i myślisz po cichu "ale bym Ci tą gębę wyprostował" Krzysiek oczywiście jeszcze jak na polaka przystało mówi "no, na Twoje miejsce są inni chętni" chociaż wiesz, ze tak nie jest, bo ciężarówki stoją i akumulatory im padają z nieużytku.
Myślisz "ok, wytrzymam tutaj jeszcze ten tydzień, a potem zobaczę" Mija tydzień za tygodniem i nagle planista informuje Cię " no Ty juz tu nie pracujesz, szefowa wczoraj wieczorem do mnie dzwoniła i kazała Ci przekazać tą informacje"
Cieszysz się jak małe dziecko, zaczynasz płakać z radości, ze koniec niewoli. Znajdujesz normalną pracę i nigdy więcej nie chcesz wracać do tego koszmaru.Dowiadujesz się, że inni kierowcy nie wytrzymali i zgłosili firmę do inspekcji pracy. W skrócie... Za te okradanie z godzin życzę wam plajty. Żeby was konkurencja zniszczyła, a to nastąpi, bo kilku klientów powiedziało, że przeszli do konkurencji, a do kilku sam pojechałem i powiedziałem im, że mało im firma płaci za te beczki i by poszukali innej, uczciwej firmy. Z dala od tej firmy... zdala!