Polfa Tarchomin była kiedyś symbolem polskiego farmaceutycznego potencjału. Była marką, która budziła szacunek i dawała powód do dumy. Dziś to już tylko smutny relikt dawnych czasów. W opinii wielu ludzi z branży firma została przez lata tak fatalnie prowadzona, że trudno uwierzyć, jak bardzo można było zaprzepaścić potencjał, który budowano dziesięcioleciami.
Zamiast wizji jest chaos.
Zamiast strategii są desperackie ruchy bez ładu i sensu.
Zamiast odpowiedzialności jest zarządzanie oparte na pustych hasłach i udawaniu, że wszystko jest pod kontrolą, choć każdy widzi, że statek od dawna tonie. Dziś Polfa T nie przypomina już firmy, tylko organizm, który latami był tak zaniedbywany, że ledwo funkcjonuje. W branży coraz częściej mówi się, że jej obecny stan wygląda jak przygotowanie do wyprzedaży tj. maksymalne zaniżenie wartości, zgaszenie ambicji, doprowadzenie do punktu, w którym jedyną strategią będzie oddanie jej komuś za bezcen. Trudno się dziwić, że wielu ludzi zastanawia się, po co jeszcze tam pracować, skoro upadek wisi w powietrzu tak nisko, że wystarczy jeden podmuch, by wszystko runęło. To nie jest naturalna droga firmy. To jest klasyczny przykład, jak z silnej marki można zrobić wydmuszkę.
Czekam na zmianę władzy pod nogą nowego właściciela.