Czasem można odnieść wrażenie, że istnieją takie miejsca pracy, w których wszystko jest doskonałe.
Ludzie są zadowoleni, pracują w świetnej atmosferze, przełożeni z nadania politycznego zawsze mają rację, problemów właściwie dla nich nie ma, a jeśli już jakiś się pojawi, to najlepiej o nim nie mówić. Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy zadowoleni, wszyscy mają dokładnie takie same zdanie.
I trudno się temu dziwić.
Jeżeli nawet subtelna krytyka może przynieść człowiekowi więcej problemów niż milczenie, to zadowolenie kiwanie i klaskanie staje się najbezpieczniejszą formą wypowiedzi.
Czytając niektóre opinie o ZKM Sochaczew, można odnieść wrażenie, że tutaj również funkcjonuje pewien szczególny model komunikacji.
Oficjalnie wszystko wygląda dobrze.
A jednak w opiniach obecnych i byłych pracowników powtarzają się zupełnie inne motywy: nerwowa atmosfera, presja, nadmierna kontrola, poczucie nierównego traktowania, problemy z BHP, niestabilność zatrudnienia, sposób traktowania pracowników oraz brak normalnego dialogu między człowiekiem a przełożonym.
Pojawiają się również opinie o bardzo wysokiej cenie, jaką pracownik może zapłacić za chorobę, wypadek czy zwykłe wyrażenie własnego zdania.
Oczywiście każdą taką opinię należy traktować jako opinię jej autora, a nie jako prawomocnie stwierdzony fakt.
Ale jeżeli podobne zarzuty pojawiają się wielokrotnie, to (rozsądny) pracodawca (nie) powinien szukać przede wszystkim autora komentarza. Tak oni są świętsi od chrystusa spirytusa.
Powinien zastanowić się, dlaczego ludzie w ogóle zaczynają w ten sposób mówić o swoim miejscu pracy.
Bo naprawdę dobrze zarządzana firma nie potrzebuje atmosfery powszechnego zachwytu.
Potrzebuje pracowników, którzy mogą normalnie powiedzieć:
„To jest dobrze.”
Ale również:
„To jest źle i trzeba to bezwzględnie poprawić.”
I właśnie po tym najlepiej poznać, czy w danym miejscu naprawdę panuje dobra atmosfera — czy tylko wszyscy nauczyli się mówić, że panuje.