Na obóz siatkarski przyjechało 33 uczestników. Na początku kadra zapytała nas, czy chcemy skupić się wyłącznie na siatkówce, czy może chcielibyśmy również spróbować innych sportów. Wszyscy uczestnicy wybrali tylko siatkówkę, ponieważ właśnie po to przyjechaliśmy na obóz siatkarski.
Następnie zostaliśmy podzieleni na grupy. Niestety trafiłam do grupy prowadzonej przez panią Sylwię. Już pierwszego dnia trenerka pytała nas, co chcielibyśmy robić, co sprawiało wrażenie, jakby nie było wcześniej przygotowanego konkretnego planu zajęć. Harmonogram treningów nie był jednolity i często się zmieniał — czasami nawet kilka minut przed zbiórką.
Dodatkowo organizacja zajęć wydawała się nieprzemyślana. W dni, kiedy padał deszcz, chodziliśmy grać na boisko zewnętrzne, natomiast gdy była ładna i słoneczna pogoda, korzystaliśmy z hali sportowej.
Treningi prowadzone przez panią Olę były profesjonalnie zorganizowane. Było widać, że uczestnicy tych zajęć zdobywali nowe umiejętności i rzeczywiście rozwijali się siatkarsko. Niestety, w grupie pani Sylwii przez około półtorej godziny głównie odbijaliśmy piłkę, bez nauki lub doskonalenia takich elementów jak zagrywka, obrona, atak czy ścinanie. Podczas rozgrzewki często graliśmy również w berka. Przez cały obóz nie nauczyłam się niczego nowego. Takie ćwiczenia mogłabym wykonywać samodzielnie w domu.
W zajęciach uczestniczyły także dzieci młodsze niż 13 lat, które często nie brały aktywnego udziału w treningach, zabierały piłki i przeszkadzały podczas ćwiczeń. Pani Sylwia musiała wielokrotnie je upominać, przez co mniej uwagi mogła poświęcić prowadzeniu naszych treningów. Przyjechałam na obóz przeznaczony dla uczestników w wieku od 13 do 18 lat, dlatego obecność znacznie młodszych dzieci była dla mnie niezrozumiała.
W pewnym momencie poszliśmy do pani Oli, trenerki drugiej grupy, z prośbą o możliwość przeniesienia się do jej grupy. Pani Ola powiedziała, że porozmawia z panią Sylwią i postara się to załatwić, jednak ostatecznie nic się nie zmieniło.
Warunki zakwaterowania również nie spełniły moich oczekiwań. Pokoje były bardzo małe — trudno było nawet rozłożyć walizkę i swobodnie się rozpakować. W pokojach nie było mydła. Nie mieliśmy również dostępu do internetu, a zasięg telefoniczny był bardzo słaby lub całkowicie niedostępny. Papier toaletowy nie był regularnie uzupełniany i trzeba było wielokrotnie prosić o jego dostarczenie.
Dodatkowym i bardzo poważnym problemem było zawalenie się sufitu. Taka sytuacja wzbudziła moje obawy dotyczące bezpieczeństwa uczestników oraz stanu technicznego obiektu. Po tym zdarzeniu przyszedł jeden z członków kadry i powiedział, że „nic się nie stało” oraz że mamy nie robić zamieszania. W mojej opinii taka reakcja była nieodpowiednia, ponieważ zawalenie się sufitu jest poważnym zdarzeniem, które powinno zostać odpowiednio wyjaśnione i potraktowane z należytą uwagą, szczególnie ze względu na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.
Kolejnym problemem było wyżywienie. Porcje na stołówce były bardzo małe i, moim zdaniem, niewystarczające dla uczestników obozu, którzy codziennie mieli zajęcia sportowe i potrzebowali odpowiedniej ilości energii.
Mam również zastrzeżenia do zachowania części kadry. Zdarzało się, że niektórzy wychowawcy zachowywali się wobec uczestników w sposób nieuprzejmy, podnosili głos i odnosili się do dzieci bez odpowiedniego szacunku. Widziałam również, jak pan Patryk i pan Rafał używali papierosów elektronicznych w obecności dzieci, co uważam za niewłaściwe zachowanie ze strony kadry.
Zdarzało się także, że członkowie kadry wchodzili przed uczestników do kolejki po jedzenie, bez zwrócenia uwagi na dzieci i bez używania podstawowych słów grzecznościowych. Takie zachowanie sprawiało wrażenie lekceważącego i było dla mnie nieprzyjemne.
Szczególnie nieodpowiednie było również używanie przez kierowniczkę obraźliwych określeń wobec dzieci, takich jak „żulice” czy „bachory”. Uważam, że osoby odpowiedzialne za opiekę nad dziećmi i młodzieżą powinny zachowywać kulturę osobistą, okazywać uczestnikom szacunek oraz dawać dobry przykład.
Mam również zastrzeżenia do zachowania pracownic recepcji. W moim odczuciu odnosiły się do uczestników w sposób nieuprzejmy i lekceważący, a ich sposób komunikacji był nieprzyjemny i pozbawiony podstawowego szacunku. Uważam, że osoby mające bezpośredni kontakt z dziećmi i młodzieżą powinny zachowywać kulturę osobistą oraz odnosić się do uczestników w uprzejmy i życzliwy sposób.
Mam wrażenie, że podczas 45 minut lekcji wychowania fizycznego w szkole grałam więcej w siatkówkę niż przez 10 dni na tym obozie. Jest mi bardzo przykro, ponieważ liczyłam na dobrze zorganizowane treningi, rozwój umiejętności oraz intensywną naukę siatkówki. Niestety moje oczekiwania nie zostały spełnione. Ze względu na organizację treningów, warunki zakwaterowania, wyżywienie oraz zachowanie części kadry nie mogę polecić.