Szczęśliwy były pracownik 04.05.2022 21:51
Były pracownik
Jedynymi plusami w tej firmie to te na akumulatorach w autach (choć część już pewnie też już wytarta przez ciągłe wyciąganie w celu naładowania) oraz to że firma jest skłonna (a raczej zmuszona) zatrudniać ludzi bez doświadczenia, ponieważ nikt kto zaznał pracy w normalnej firmie nie będzie chciał nawet spojrzeć na ofertę. Kierownik który wg prezesa nie jest przełożonym ma chyba na niego teczki lub jest z nim spowinowacony. Nigdy w życiu nie uwierzyłbym, że osoba tak niekompetentna jest w stanie tak długo utrzymać się na stanowisku kierownika IT. Najlepszym dowodem będzie chyba próba uruchomienia testu IPERF3 na routerze Cisco poprzez złącze konsolowe. Kabaret jaki tam się rozgrywa jest nie do opisania. Szefostwo na każdym kroku uczula aby zgłaszać wszystkie nieprawidłowości. To bardzo na plus. Ale niestety na zgłoszeniu się kończy. Kierownik zanim danym tematem się zainteresuje zdąży zapomnieć o nim 3 razy, a gdy w końcu sam go zauważy zrzuca całą winę na pracownika i w oficjalnym mailu dołączając do wiadomości prezesa próbuje się wybielić. Następnym krokiem w celu rozwiązania tematu jest diagnoza, która w przypadku np niesprawnego auta kończy się researchem na forum samochodowym. W końcu po otrzymaniu odpowiedzi co może odpowiadać za usterkę następuje zakup zamiennika na miejsce prawdopodobnie uszkodzonego elementu. Kiedy paczka przychodzi okazuje się, że część nie pasuje. Po powtórzeniu ostatnich kroków jeszcze dwa razy w głowie kierownika przeskakuje pewna dźwignia, która podpowiada mu, że może jednak warto oddać auto do mechanika. Oczywiście nie do normalnego mechanika który zrobiłby diagnostykę auta, oj nie nie..... Trzeba to zrobić po asknetowemu. Ktoś zapytałby, ale jak to jest? Już tłumaczę, prowadzi się (a raczej holuje, a czemu nie lawetą? BO NIE) auto, bo nie jest już nawet w stanie ruszyć z miejsca o własnych siłach, do zaprzyjaźnionego domorosłego składacza bmw, który owszem usterkę naprawi, ale tylko tą jedną. Następne usterki które tylko czekają na swój moment ujawniają się od tygodnia do miesiąca po odebraniu auta i cały schemat jedziemy od nowa. Ciągłe użeranie się z tym człowiekiem odbiera smak życia. Telefony/smsy grubo po 20 w celu wytłumaczenia planu na kolejny dzień kończą się tym, że i tak na rano trzeba dzwonić i umawiać się z klientami samemu. Tyranie za sławną (usunięte przez administratora) przyświeca chyba najmocniej w całym tym przedsięwzięciu zwanym jako Asknet. Dramat, tragifarsa i komedia w jednym. Jeśli ktoś jest już zdesperowany aby zacząć tam pracę polecam zakończyć ją najpóźniej pół roku po zatrudnieniu bo przez ten czas człowiek jest w stanie ogarnąć podstawy IT i znaleźć o wiele lepsze miejsce dla siebie, a sama praca staje się monotonna i męcząca. I niech nikogo nie zwiodą podwyżki w pierwszych miesiącach zatrudnienia oraz ciągłe zapewnienia o ulepszaniu zasad w firmie. Zasady ciągle się zmieniają, to fakt ale za każdym razem dokładając pracy serwisantowi.
W dwóch słowach nie polecam ;)