NR 3
No i tutaj pewnie opinie będą podzielone, bo ona akurat się w tańcu nie (usunięte przez administratora). Potrafi wyrzucić do domu już na początku dnia, wymaga wyniku i jest bezwzględna przy rozliczaniu z niego. Czasami potrafi zjechać konsultanta za brak wyniku i nie każde wytłumaczenie jest dla niej dobre. Przyznać jej trzeba, że wie o sprzedaży praktycznie wszystko i potrafi nauczyć naprawde przydatnych rzeczy. Jeżeli nie straszna Ci wymagająca kierowniczka to cała reszta jest u niej jak najbardziej na plus. Merytorycznie nikt tak nie może podnieść umiejętności konsultanta jak ona. Dodatkowo zawsze stoi murem za konsultantami, nawet za tymi, którym minutę wczesniej nawrzucała za brak wyniku. Nie ma uprzedzeń, każdy dzień to biała kartka i z każdym zawsze potrafiła się pośmiać i pogadać. Sporadycznie przymyka oko na dłuższe przerwy czy rozmowy w trakcie pracy. Ogólnie ciężka do oceny ze względu na surowośc i stanowczość. Ale oprócz tego, że zawsze najważniejszy dla niej był wynik i potrafiła dążyc do niego za wszelką cenę, cała reszta w samych superlatywach. Ale lekko z nią nie miałam
NR 4
Chyba najnormalniejszy z nich wszystkich. Mogę powiedzieć jedno na pewno: widać, że pracował wcześniej jako konsultant bo zawsze miał ludzkie podejście do nas. Potrafił żartować z każdym bez względu na wynik, nigdy nikogo nie olewał. Wiedział o co chodzi w sprzedaży i potrafił to przekazać. zawsze pozytywnie nastawiony, ale też potrafił zrobić burę jak ktoś miał wywalone na prace czy chciał mu wejść na głowę. Bardzo pozytywny, ale stanowczy. Wymagał, ale też umiał pomóc. Jednak najfajniejsze było to, że nie zawsze patrzył tylko na cyferki, brał inne rzeczy pod uwagę. Ogólnie z atmosfera pracy u niego nie było problemu. Żeby nie było jednak za kolorowo to on również bez zająknięcia wyrzucał do domu i wymagał wyniku, czasami aż za bardzo i rzadko pozwalał się dłużej niż zawsze rozkręcać jeżeli chodzi o sprzedaż. Podobno też na egzaminie u niego było ciężko, bo grał trudnego klienta, co jak dla mnie nie do końca było zrozumiałe, no ale ja bezpośrednio tego nie doświadczyłam na szczeście. No i wpadał w oko konsultantkom;)
NR 5
Też w porządku. Indywidualne podejście i sporo żartów, najmniejsze ciśnienie na wynik, ale on za to nie odpowiadał po prostu. Rzadko bywał na sali, ale jak już był to umiał podejść i porozmawiać praktycznie z każdym w miare możliwości. Czasami lekko cwaniakował, co irytowało, ale ogólnie jak najbardziej do współpracy. Widziałam też, że robił krótki szkolenia pracownikom także chyba też zna się na rzeczy, nie wiem, bo ja z nim tego nie przerabiałam. Ogólnie pozytywnie odbierany, ale nie przez wszystkich. Ja nic do zarzucenia nie mam, nie przeszkadzał w niczym i też nie bardzo go obchodziło czy miałam odpowiedni wynik czy nie. Może dlatego, że zajmował się szkoleniami a nie tym co reszta. Nie wiem, ale też nie interesuje mnie to już.
A jeszcze jedno. Odnośnie pretensji o szkolenia bhp i straszenie pipem. Ponownie, ekspertem nie jestem, ale w poprzednim call center w którym pracowałam też tego nie miałam i z tego co wiem to przy umowie zlecenia nie jest to sztywny obowiązek, ma na niego wpływ charakter pracy, jej rodzaj i warunki. Jeżeli nie ma większych zagrożeń to nie ma tez takiego obowiązku. Ale zaznaczam, że nie znam się na tym i piszę tylko to, co usłyszałam. Możliwe, że wy macie rację, a jeśli tak to firma chyba sama nie wie ile ryzykuje.
Ostatnia kwestia czyli oszukiwanie na wypłacie. Powiem tak: z terminem wypłaty nie ma większego poślizgu, jest 10ego, chyba, że jest to piątek to wtedy przychodziła w poniedziałek. Inna kwestia to jej zgodność z faktycznie zarobionym wynagrodzeniem. Większość moich wypłat była niższa niż być powinna ale zawsze były to kwestie groszowe, nie większe niż 50 złotych. Jeżeli bym sama nie zwróciła uwagi to pewnie bym tego nie dostała, ale zawsze regulowali to na następnej wypłacie, która z kolei tez mogła odbiegać od rzeczywistości koniec końców mnie nie oszukali w ogólnym rozrachunku i to co miałam mieć na koncie to miałam.
Podsumowując: jak nie jesteś leniem, nie boisz się pracy i wymagającego kiedy trzeba kierownictwa to jak najbardziej polecam. Można zarobić na życie studenckie.
Wiem, że sie rozpisałam, ale chciałam pokazać konkretnie jak to wygląda, mam nadzieję, że komuś to pomoże :)