Ogromny, niewykorzystany potencjał - podczas rozmowy rekrutacyjnej wspomniałem o braku standardów w poprzednim miejscu pracy - zapewniano mnie, że w restauracji Arte tak nie będzie. Szkolenie p.poż. + pierwsza pomoc miałem po niemal pół roku pracy tam. Połowy autorskich drinków z karty nie było, bo bar i restauracja nie mogły się dogadać — nic dziwnego, skoro oba działy oficjalnie nie miały menedżera przez większość tego czasu. Zarząd, który głównie zastanawia się co zrobić, żeby świeżo wyciskany sok pomarańczowy smakował lepiej, albo czy na kawie powinno znaleźć się logo restauracji usypane z kakao. Lepszych zarobków można się spodziewać dopiero, gdy zarząd czuje, że musi zatrzymać garstkę pozostałych - inaczej sami musieliby sobie podawać jedzenie, jako że oni i pracownicy powiązanych z właścicielami firm byli przeważającą większością gości tej restauracji. Podejście "jak ci się nie podobają warunki, to znajdziemy innych na twoje miejsce" jest bardzo motywujące. Do odejścia z takiej pracy. Odchodząc, powiedziałem, że nie czuję stabilności zatrudnienia, słysząc takie słowa. "Przecież daliśmy ci umowę o pracę!". Szokujące, myślałem, że to wasz obowiązek zatrudniać ludzi zgodnie z Kodeksem pracy?
Dwie gwiazdki za ludzi, z którymi miałem przyjemność pracować - zarówno restaurację, kuchnię, bar, guest relations i house keeping.