Pracowałem tam krótko jako informatyk i szczerze to pierwsze miejsce gdzie na tak wymagające stanowisko, "wdrożenie" zaczęło i skończyło się na założeniem konta w AD (na pomoc z okręgu nie masz co liczyć, rzadko odbierają telefony, zwykle wcale)
Od czasu zwolnienia się informatyka (który pracował tu od 10 lat) lista zaległości rosła i rosła (Pierwszego dnia byłem, więc pół roku do tyłu).
Po zakończeniu bieżących modernizacji i instalacji nowych systemów, gdzie jak wiadomo informatyk jest potrzebny stale na miejscu, po 2 miesiącach dostałem wypowiedzenie bez wskazania powodu (niby niewielkie spóźnienia do pracy były przyczyną oraz okazjonalne opuszczenie budynku na co podczas rozmowy kwalifikacyjnej sam dyrektor przyzwolił).
W rzeczywiści większość pilnych spraw została już załatwiona, więc mogli sobie na to pozwolić na szukanie kolejnego jelenia (i oszczędzić pieniądze w czasie szukania kolejnej osoby), który tylko będzie starał się nadrobić zaległości i zdobywał wiedzę a w najmniej spodziewanym momencie dostanie wypowiedzenie, "a mamy coś na niego" więc kolejny. Chyba pan dyrektor za bardzo czuje tęsknotę do przedniej epoki.
Mocno odradzam niedoświadczony w pracy w administracji, nigdzie się jeszcze tak nie rozczarowałem poziomem podejścia do nowego pracownika. Z tego co udało mi się zaobserwować (bo feedback tu nie istnieje, nie ta epoka), to za 2 tysiące cebulionów chcą aby latać po całym sądzie w garniturze za kilka stów (oczywiście własnym) i szorować nim podłogi pod biurkami i między serwerami.
Poza tym wiekowe sprzęty i chodzi to wszystko ledwo ledwo, ogólnie chaos.