Hej,
czy ktoś pracował kiedyś jako recepcjonistka z pensją do 7000 brutto? Jak wyglądały godziny pracy i czy naprawdę była szansa zarobić więcej niż podstawę?
W ofercie wymagano dyspozycyjności do pracy zmianowej, w weekendy i święta. Dla chętnych był pakiet szkoleń, doświadczenie w obsłudze klienta liczyło się jako atut. Firma dawała premie i świadczenia socjalne.
Dzień dobry, pojawiła się oferta na stanowisko kucharz / kucharka. Wymagają wykształcenia gastronomicznego oraz pracy w weekendy. Można zarobić od 4806 do 10000 zł brutto miesięcznie. Oferują dofinansowanie do wypoczynku i bony świąteczne, a do tego pakiet szkoleń.
Jakie macie doświadczenia z tymi widełkami płacowymi w tej firmie? Czy premie i bony rzeczywiście wchodzą w grę? Jak wygląda organizacja pracy i podejście przełożonych?