Pierwszy kontakt telefoniczny był szybki i sprawny – to zdecydowanie na plus. Niestety na tym etapie kończą się pozytywne wrażenia.
Już podczas rozmowy rekrutacyjnej można było odczuć, że firma szuka kogoś „na już” – najlepiej osoby z dużym doświadczeniem, szerokimi kompetencjami i pełną dyspozycyjnością. Problem w tym, że te oczekiwania nie idą w parze z tym, co jest oferowane w zamian.
Kierownictwo sprawia wrażenie osób zaangażowanych w branżę, natomiast w praktyce widać duży nacisk na ograniczanie kosztów. Wprost komunikowano również, że zespół w dużej mierze opiera się na studentach. Może to przekładać się na większą rotację oraz zróżnicowany poziom doświadczenia w obsłudze, co potencjalnie wpływa na jakość serwisu.
Mimo mojego doświadczenia (hotelarstwo, zarządzanie, bar, praca w środowisku międzynarodowym) oraz biegłej znajomości kilku języków obcych, zaproponowano początkowo umowę zlecenie z deklaracją przejścia na umowę o pracę po okresie próbnym. Trudno jednak nie zauważyć, że standardowo okres próbny może być realizowany bezpośrednio w ramach umowy o pracę, co rodzi pytania o rzeczywiste przyczyny takiego podejścia.
Grafik określany jako „elastyczny” w praktyce oznacza sporą nieprzewidywalność – w tym przejmowanie zmian po innych osobach. Dla części osób może to być problematyczne, szczególnie przy próbie zachowania jakiejkolwiek stabilności.
Wynagrodzenie na poziomie podstawy (minimalna krajowa) z możliwością zwiększenia o ok. 500 zł brutto w zależności od umiejętności – co nadal plasuje ofertę raczej na poziomie juniorskim. Nie było też jasnej informacji o dodatkach za pracę w godzinach nocnych.
Firma deklaruje transparentność, ale w praktyce nie zawsze ma to pokrycie. Brakuje stabilnych ustaleń, długofalowej wizji współpracy i konkretnych warunków. Można odnieść wrażenie, że poszukiwany jest ktoś w stylu „plug & play” – gotowy wejść i od razu działać, bez większego wsparcia organizacyjnego.
Dodatkowo miałem poczucie, że to kandydat powinien iść na ustępstwa, mimo że to firma szuka pracownika, żeby uzupełnić braki kadrowe.
Komunikacja jest w porządku, ale głównie wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami pracodawcy. Jeśli chodzi o rozwój i benefity – są raczej hasłowe niż realnie przedstawione. Ewentualne awanse wydają się zależeć głównie od tego, czy ktoś się zwolni, a nie od jasno określonej ścieżki.
Podsumowując – spora rozbieżność między wymaganiami a ofertą. Warto mieć to na uwadze przed aplikacją.