Cześć wszystkim.
Piszę tu jako kandydat, rozgoryczony i wkurzony, który chciał po prostu uczciwie pracować u was, w ALSTOM. Normalna praca, jasne zasady, porządne pieniądze i rozwój. Myślałem, że to nie są dużę wymagania. Okazuje się, że jednak są. Znam swoją wartość, znam rynek, a moje oczekiwania finansowe nagle stały się nie do zaakceptowania przez dział HR. Zacząłem więc szukać ogłoszeń od pośredników, i proszę czego się dowiedziałem, kwoty atrakcyjne!, Od pracowników dostałem potwierdzenie że przez firmę zewnętrzną płacą więcej, na działalności jeszcze kilkaset złotych dołożą. Brzmi nieźle, prawda? Gdyby tylko składki były odprowadzadzane rzetelnie od pełnej kwoty na rękę. Zadałem kilka pytań na forach, o pośredników, udało mi sie otrzymać wgląd do umowy jednej z zaproponowanych firm, jednego pośrednika i wszystko wyszło na jaw. Wygląda to tak: wszyscy w ALSTOM, że kadra produkcji, po kadry HR, doskonale wiedzą, jak wygląda zatrudnienie przez pośredników. Podobno ten system nie zmienia się od lat. Firma ma inną nazwę, ale syf w środku jest ten sam, co z opowieści zatrudnionych w samej firmie. Tylko teraz śmierdzi jeszcze bardziej. Pośrednika zapytałem o szczegóły. Prześwietliłem umowy i sposób rozliczeń. Propozycja to najniższa krajowa lub odrobinę więcej. Składki liczone od minimalnej podstawy. RESZTA POD STOŁEM. Pośrednik tłumaczy, że tak się robi i że wszyscy pracownicy są zadowoleni. Myślę że ,nie jest opinia, tylko fakt, który łamanie prawo. Dla mnie, jako pracownika, oznacza to: emeryturę liczoną od głodowej podstawy, chorobowe i wypadkowe, też od minimum zero realnej ochrony przy kontroli lub wypadku przy pracy. Dla pośrednika to ryzyko odpowiedzialności przed ZUS-em, skarbówką i prawem pracy, ale to potrafią załatwić. natomiast dla ALSTOM odpowiedzialność solidarna. Prawo patrzy na fakty: kto faktycznie korzysta z pracy, a nie kto wystawia przelew. Co się stanie, gdy PIP zapyta mnie, co tu robię, ile zarabiam i dlaczego na JDG? czy da sie to wyjaśnić „to nie nasz pracownik”. Jeśli wykonujesz pracę pod czyimś kierownictwem, w określonym miejscu i czasie, liczą się fakty. Sprawdziłem w PIP, ZUS, Urzędzie Skarbowym, Straży Granicznej jak te instytucje patrzą, kto zleca, kto organizuje pracę i kto powinien był wiedzieć, co się dzieje. W przypadku cudzoziemców margines błędu praktycznie nie istnieje, a kary są surowe dla każdego w łańcuchu. Za wypłacanie „pod stołem” odnoszę się do Kodeksu pracy, art. 281 §1 – grzywna od 1000 do 30 000 zł, Kodeks karny skarbowy, art. 56 i 62 – wysokie grzywny, a nawet odpowiedzialność karna. Za zatrudnienie na B2B udające etat: Kodeks pracy, art. 22 §1 – grzywna do 50 000 zł, możliwość przewałkowania umowy przez PIP, kary administracyjne ZUS za powtarzające się naruszenia. W przypadku cudzoziemców: grzywny do 30 000 zł za KAŻDEGO pracownika, zakaz prowadzenia działalności, a nawet deportacja i zakaz wjazdu do UE. ALSTOM chyba zdzje sobie sprawę z tego faktu, i nie ucieknie od odpowiedzialności. Jeśli wie, lub powinien był wiedzieć, że pośrednik wypłaca „pod stołem”, ponosi solidarną odpowiedzialność: finansową, prawną, wizerunkową. Nie pomoże tłumaczenie: „to nie nasi pracownicy”. Prawo patrzy na fakty. Dziś szanowni korposzczury zwykły pracownik ma dostęp do darmowych porad w PIP, ZUS, US czy kancelariach prawnych. Może sprawdzić, jak to działa. Szarak, robotnik, nie jest już bezmyślnym trybikiem. Ma wiedzę, świadomość i wpływ, nie tylko na szafkę w szatni, ale na cały ten układ. Wpisów na GoWork i forach nie da się zignorować, to nie są pojedyncze przypadki. Opóźnienia wypłat, minimalne deklaracje, presja na podpisywanie niejasnych umów… To system zamknięty i świadomy. Ryzyko spada w dół, zysk idzie w górę, a cała hierarchia od liderów po prezesów, wie i milczy. Nazwa firmy inna, syf ten sam. Nie piszę tego, żeby kogoś oczerniać. Piszę, żeby pokazać, że te praktyki mają realne konsekwencje, a prawo jest w tej kwestii bezlitosne. Odpowiedzialność nie znika dlatego, że jest rozproszona. Jeśli ktoś myśli, że da się to zamieść pod dywan, pewnego dnia instytucje kontrolne ten dywan po prostu podniosą. Jak mówi stare polskie przysłowie „Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. W takich układach na końcu zawsze brakuje odpowiedzialności, a koszty płacą ci, którzy powinni być chronieni. Co o tym myślicie ?